Licznik odwiedzin:
N/A

Niech każdy pamięta…

Za komuny KOBIETY czciło się 8 marca. Dzień Kobiet decyzją władz PRL miał status święta państwowego i był obowiązkowo obchodzony m.in. w szkołach i zakładach pracy. Do dzisiaj pamiętam te imprezy z okazji ICH Święta. Sprowadzało się to do jakiegoś prezentu, a męska część imprezy dopijała się w ICH blasku, w skrytości zastanawiając się skąd taka różnica w honorowaniu płci odmiennej? Mężczyźni swojego święta nie mieli. Może dlatego, że nie bardzo było wiadomo co by im sprezentować. Któryś z kabareciarzy z okazji MDK podał skrócony opis obchodów; rąsia, buźka, goździk, dla ambitnych jeszcze prezent. Jeśli wspomnieć prezent, to przeważnie były to pończochy lub rajstopy. Nie obywało się przy tym bez dosadnych dowcipów. Czasami na pytanie, jak mnie kochasz, padała odpowiedź, od stóp do raju. Pamiętam już z czasów pracy, jak z przewodniczącym Rady Zakładowej uganiałem się po mieście żeby gdzieś te prezenty kupić. Czasami udawało się dopiero po interwencji u Pierwszego w powiecie. ONI zawsze znaleźli jakąś pulę do wykorzystania na ten cel.

W Henrykowie ten dzień był również obchodzony wyjątkowo. Już od początku marca cała męska część szkoły po cichu „organizowała” jakoś te pończochy czy rajstopy. Co zasobniejsi zdobywali się na perfumy. W czasie mojej dwuletniej nauki w Henrykowie tylko raz MDK został uhonorowany uroczystą akademią z tej okazji. My na tą okoliczność ukuliśmy hasło z białych liter na jedynie słusznym czerwonym tle:

No i kochaliśmy, ile kto mógł.

Nadeszła demokracja, Walentynki wyprzedziły MDK? Cwani faceci wymyślili dwie okazje do bezkarnego picia i balowania. Jednak powyższe hasło nadal jest aktualne, a dwa razy w roku powtarzane ma większą moc. Podobno największe kłamstwo często powtarzane zaczyna się traktować jak prawdę. Swoją drogą znowu  Walentynki, a gdzie Walenty?

Ach… Napijmy się.

Sławoj Misiewicz „Harnaś”

Z kroniki PSNR

Dwa dni temu obchodziliśmy Dzień Kobiet. Nie będzie chyba sporu jeśli powiem, że kiedyś obchodzony był bardziej uroczyście, powszechniej, na poważnie. Mam na ten temat krótką relację wyjętą z kroniki mojego rocznika (1973- 1975) prowadzonej między innymi przez Krzysztofa Reka, naszego flagowego grafika.

A.Sz.

Kartka z kroniki.