Ostatni wpis w tzw. kronice Mirki, która pozwala nam wspominać lata nauki w Technikum Hodowli Roślin i Nasiennictwa w Henrykowie 1972- 75 dotyczy praktyki wakacyjnej w Celbowie koło Pucka. Autorem wpisu i jednocześnie praktykantką była Ewa Nowak. Oto jej relacja.
Praktykę zawodową (latem 1974 roku), wspólnie z koleżanką Wiesławą Andruszkiewicz, która opuściła nas we wrześniu, odbywałam w Celbowie, miejscowości położonej 3 km od Pucka, a 4 km od Zatoki Puckiej.

Najciekawszym moim wspomnieniem z praktyki jest przygoda pani profesor Trawińskiej, jaka ją u nas w Celbówku spotkała.
Profesor Wiesława Trawińska przyjechała do nas gdzieś około godziny 12.00 w południe. My w tym czasie pracowałyśmy w polu. O przyjeździe pani profesor zawiadomił nas syn głównego hodowcy. Zostawiłyśmy więc naszą pracę i co tchu pobiegłyśmy do budynku działu hodowli, by powitać naszego gościa. Po krótkim zapoznaniu pani profesor z naszym miejscem praktyki, zaprosiłyśmy ją do naszego mieszkania mieszczącego się nad biurami działu hodowli. Na początek zrobiłyśmy herbatę z kanapkami, później Wiesia Andruszkiewicz zajęła się przygotowaniem obiadu. Ja opowiadałam pani Trawińskiej o dotychczasowym przebiegu praktyki.

Po jakimś czasie pani profesor poprosiła mnie by wskazać jej toaletę. Poszłyśmy do łazienki, pani Trawińska weszła do środka, a ja, z przyzwyczajenia, zamknęłam drzwi z zewnątrz. Następnie poszłam do pokoju o pani Trawińskiej zapominając. Po upływie około pół godziny przypomniałyśmy sobie, że mamy gościa, więc poszłam go szukać. Zaglądam do wszystkich możliwych drzwi będąc pewna, że pani profesor po opuszczeniu łazienki na pewno zabłądziła. Tymczasem nasza pani profesor uwięziona w łazience na próżno szukała wyjścia i dopiero słysząc kroki na korytarzu zawołała, żeby otworzyć. Wtedy to uświadomiłam sobie co ja zrobiłam. Uwolniwszy panią profesor przeprosiłam ją za swój nieświadomy figiel. Po powrocie do pokoju, ze śmiechu nie mogłyśmy spokojnie zjeść obiadu, a pani profesor oświadczyła, że takich rzeczy to się po mnie nie spodziewała.
Po obiedzie poszłyśmy na spacer do Pucka, a następnego dnia ze smutkiem już żegnałyśmy naszego miłego gościa.

Ku przestrodze innych, przestrzegam. Nie zapominajcie o swoich gościach kiedy macie ich w domu, a zwłaszcza kiedy po raz pierwszy wskażecie im drogę do łazienki.
Ewa Nowak







