Otto podróżnik

Od kilku lat imponuje mi aktywność turystyczna mojego kolegi Andrzeja ps. Otto. Każdego roku z Czechowic Dziedzic gdzie mieszka, wyrusza na północ, aby odwiedzać kolegów z PSNR. Niektórych, bardziej potrzebujących koleżeńskiego wsparcia odwiedza nawet kilka razy w roku. Jeszcze częściej aktywny jest Andrzej w sieci telefonicznej. Zanim gdzieś wyruszy odświeża kontakty dzwoniąc z misją dobrego słowa. Jestem również na liście jego kontaktów, więc wiem dobrze, że rozmowy z Andrzejem, szczególnie innego Andrzeja, często są prześmiewne. Otto ma wysublimowane poczucie humoru, często lubi obśmiać innych lub sytuacje. Na szczęście dzielnie znosi cudze żarty na swój temat, więc o obrazach nie ma mowy.

Ostatnią wielką podróż Andrzeja można nazwać „od gór do morza”. Wyruszył z żoną Barbarą, również Henrykuską, z Czechowic Dziedzic w niedzielę, aby wypić kawę u koleżanki Urszuli pod Łodzią. Ula nie odpuszczała żadnych zjazdów absolwentów PSNR, więc należy się jej specjalne traktowanie. Na pewno jest z odwiedzin Henrykusów zadowolona. W dalszej części swojej podróży nasz kolega odbił w kierunku północno- wschodnim, do kuzynów w okolicach Ciechanowa. Pobywał sobie tu i ówdzie, posmakował kurpiowskiego miodu i skierował się na zachód. Tym, razem celem podróży była znana nam wszystkim wieś Grądzień, niegdyś nazywana Wałdowem. Tak, dobrze się domyślacie, to siedziba Joli i Jurka Bruskich. Kiedy goście sobie tam nieco pomieszkali, padło pytanie; może nad morze?

Jurek nie dał się długo prosić, po chwili darł z gośćmi ile się tylko dało do … Darłowa. Przywitał się z morzem, nawdychał jodu, zrobił kilka fotek.

Żegnając Bruskich Kłaptoczowie ruszyli wzdłuż zachodniej granicy kraju, z zamiarem odwiedzenia zamieszkałych tam kolejnych krewniaków. W następną niedzielę, opuszczając Żary kierowali się w stronę domu. Ostatni henrykowski akcent miał miejsce pod Oławą. Na liście do odwiedzin został jeszcze Tadek Wolański. Jak twierdził Otto, zastał go również w dobrym nastroju i stanie.

Cała wyprawa „od gór do morza” trwała tydzień. Kierowca spisał się na medal pokonując trasę około 2 tys. km. Kto go pobije?

Było też pięćdziesięciolecie

No i minęło… pięćdziesiąt lat od zakończenia przez nasz rocznik (1974-76) nauki w Henrykowie. Minęło jak jedna chwila.

23 czerwca 2026, a więc niemal co do dnia, w pięćdziesiątą rocznicę rozdania dyplomów ukończenia szkoły, spotkaliśmy się po raz kolejny w Starczówku.

Prowodyrką, sorry inicjatorką, tradycyjnie była Halina. Do pomocy miała Czarka i Kazia (wymieniam alfabetycznie). Zorganizowali wszystko na najwyższym poziomie. Szacun.

Radości ze spotkania było moc. Rozmów, wspomnień i żartów jeszcze więcej. Zjechało się nas łącznie (osiemnaścioro – nie mam pewności) w tym kilkoro małżonek – Aldona, Ewa, Renata – też alfabetycznie, to już prawie Henrykuski, i przyjaciele z innych roczników, Andrzej i Leszek. Leszek to nawet dwa w jednym, bo i kolega ze starszego rocznika i mąż Basi z rocznika naszego.

Pamiątki, kolejny już raz, przygotował Gienek. Tym razem była to okolicznościowa … powiedzmy pocztówka, z pomysłową oprawą graficzną i miejscem, w którym każdy z obecnych złożył swój podpis.

Dziewczyny oczywiście nazwiskiem henrykowskim to znaczy panieńskim. Na setną rocznicę Gienek obiecał coś ekstra.

Po zakwaterowaniu w hotelu o osiemnastej obiad i bankiet. Chwilą ciszy upamiętniliśmy tych, którzy są już na wiecznym bankiecie. I się zaczęło. Jedzenie jak zawsze smaczne, muzyka jak zawsze świetna, odrobina alkoholu. Chociaż Cezary, gdy zobaczył na stołach to, co… zobaczył, to stwierdził, że może nam zejść ze trzy dni.

Daliśmy radę do rana. Henrykowska szkoła i kolejny dowód na to, że ludzie po siedemdziesiątce to nie jest zepsuta wersja młodych, ale pokolenie po selekcji naturalnej, hartowane kurzem, stresem,

bakteriami, oranżadą w proszku, kanapkami z cukrem i zabawami, po których dzisiejsi rodzice wylądowaliby na SORZE ze stanem przedzawałowym. Zakończyliśmy spotkanie w późnych… właściwie wczesnych godzinach poranka. Szkoda, że nie było nas więcej. Niech żałują nieobecni. Rozumiem, że z pewnością mieli wiele ważnych powodów (ależ ja jestem empatyczny), ale… i tak niech żałują. Serdecznie Ich pozdrawiamy.

Chwila snu (henrykowska szkoła – niejedną noc zarwaliśmy na… nauce), kąpiel, śniadanie i wyjazd, tym razem nie do Henrykowa, ale do Kamieńca Ząbkowickiego do zamku – pałacu Marianny Orańskiej.

I nadszedł czas rozstania. Wstępnie ustaliliśmy termin kolejnego spotkania, za dziesięć lat.

Ja proponowałbym trochę prędzej może za pięć, na pięćdziesięciopięciolecie. Czas skurw… bany nie działa na naszą korzyść.

Pozdro i do następnego miłego.

Frenk

Apendix:

Wszystko to już było, mógłby ktoś skomentować. I słusznie. Był już na naszych łamach opis słusznego jubileuszu moich przyjaciół- braci mniejszych z PSNR. Kiedy tekst w pocie mego czoła powstawał, leżał już zawieruszony w poczcie artykuł Frenka, prawdziwego Jubilata, który w serii pt. Było też… wielokrotnie opisywał henrykowskie wątki. Z czasem jubileuszowe fotki wydłubała ze swego aparatu Maryla i to jest drugi powód, aby relację z 50. Jubileuszu ponowić. (Andrzej Szczudło)

Fotki zjazdowe

Dotarły do nas fotki ze zjazdu jubileuszowego technikum, opisanego przez Lecha Nowackiego w poprzednim wpisie. Wyszedł z tego fotoreportaż.

Zjazd Technikum

Zjazd Absolwentów Technikum Rolniczego w Henrykowie rocznik 1973–1976 z okazji 50.lecia ukończenia szkoły

W dniach 16–19 czerwca 2026 roku odbył się wyjątkowy Zjazd Absolwentów Technikum Rolniczego w Henrykowie, rocznik 1973– 1976, zorganizowany z okazji 50. rocznicy ukończenia szkoły. Było to niezwykłe wydarzenie, pełne wzruszeń, wspomnień i radości ze wspólnego spotkania po latach.

Część oficjalna zjazdu rozpoczęła się 16 czerwca o godzinie 12.00 Mszą Świętą, podczas której uczestnicy modlili się za żyjących i zmarłych kolegów, koleżanki oraz nauczycieli. Następnie absolwenci udali się na zwiedzanie szkoły. Przekraczając dobrze znane progi klas, korytarzy i internatu, wszyscy wrócili pamięcią do czasów młodości. Odżyły wspomnienia związane z nauką, pierwszymi przyjaźniami, szkolnymi wydarzeniami oraz codziennym życiem uczniów sprzed pół wieku.

Kolejnym punktem programu było odwiedzenie grobów Państwa Wadowskich oraz Państwa Trawińskich. Chwila zadumy i wspólnej pamięci pozwoliła oddać hołd osobom, które na trwałe zapisały się w historii szkoły i życiu jej wychowanków.

Pobyt w Henrykowie zakończył się wspólnym obiadem w restauracji „Piastowska”. W serdecznej atmosferze uczestnicy dzielili się wspomnieniami, oglądali pamiątkowe fotografie oraz opowiadali o swoich losach po ukończeniu szkoły. Czas spędzony w Henrykowie był pełen nostalgii, wzruszeń i refleksji nad upływem czasu.

Dalsza część zjazdu odbywała się w Polanicy-Zdroju, w Hotelu Sara. Pierwszy wieczór rozpoczął się uroczystą kolacją, która szybko przerodziła się w wesołą zabawę taneczną trwającą do późnych godzin nocnych, a dla wielu nawet do rana.

W kolejnych dniach uczestnicy korzystali z atrakcji uzdrowiskowych regionu. Odwiedzili grotę solną w Uzdrowisku Wielka Pieniawa, spacerowali po pięknym Parku Zdrojowym oraz uczestniczyli w wieczorku tanecznym w jednym z uzdrowisk. Wspólne spacery i rozmowy były okazją do dalszego umacniania przyjaźni oraz wspominania szkolnych lat.

Następnego dnia absolwenci wybrali się do Kudowy-Zdroju, gdzie zwiedzili Muzeum Zabawek oraz poznawali uroki uzdrowiska. Spotkanie z eksponatami przywołało wspomnienia dzieciństwa, a wspólne zwiedzanie dostarczyło wielu radosnych chwil.

Ostatni dzień zjazdu poświęcono na zwiedzanie zamku oraz malowniczego miasteczka Międzylesie. Piękne krajobrazy i zabytkowa architektura były doskonałym zwieńczeniem kilkudniowego spotkania.

Każda chwila spędzona razem była bezcenna. Rozmowom nie było końca, a wspomnienia przywoływane przez fotografie z lat szkolnych oraz relacje z poprzednich spotkań absolwentów budowały niepowtarzalną atmosferę. Zjazd stał się nie tylko okazją do uczczenia 50.lecia ukończenia szkoły, ale także potwierdzeniem, że przyjaźnie zawarte w młodości potrafią przetrwać całe życie.

Uczestnicy rozstawali się z nadzieją na kolejne spotkanie, zabierając ze sobą wiele pięknych wspomnień, wzruszeń i przekonanie, że czas spędzony razem pozostanie na długo w ich sercach.

Pozdrawiam

Lech Nowacki

Zjazdowy czerwiec

Czerwcowe spotkania Henrykusów w Starczówku stają się już tradycją. Sprawdza się termin, przed wakacjami a jednocześnie nawiązujący do dat zakończenia nauki w PSNR, oraz miejsce. Starczówek położony niedaleko Henrykowa, świetnie pasuje jako miejsce zjazdów. Hotel „U George’a” zapewnia nie tylko noclegi dla uczestników, ale i komfortową salę do konsumpcji i tańca.

Nie dziwi więc, że i w tym roku organizatorzy obchodów 50.lecia ukończenia studium zdecydowali się ulokować je w tym miejscu.

We wtorek, 23 czerwca br. zjechało się 20 osób, w tym 15 absolwentów PSNR z lat 1974- 76 oraz 5 osób towarzyszących.

Scenariusz był podobny do innych takich imprez; najpierw spotkania na parkingu, gorące powitania, potem lokowanie się w hotelu i wreszcie zaproszenie do stołu. Było słowo wprowadzenia, wygłoszone przez organizatorów zjazdu, Cezarego Malinowskiego i Kazimierza Piątkowskiego. Mimo znacznej odległości w czasie od zakończenia nauki w Henrykowie, Henrykusom chciało się pokonać często długi dystans na spotkanie. Gienek przyjechał z Gryfic, Marzena z Gdańska, Alina z Hrubieszowa. Ci mieli najdalej.

Serdeczne rozmowy przy stole przerwał didżej, Grzegorz Kąsek, dobrze już znany zjazdowiczom z poprzednich imprez. Zaproponował śpiewy z akompaniamentem akordeonu, po których zasiadł za pulpitem swojej aparatury. Do tańca nie musiał namawiać. Kiedy zabrzmiały melodie z naszych lat młodości, frekwencja na parkiecie zrobiła się całkiem przyzwoita.

Ustalenia organizatorów mówiły o zakończeniu zabawy o północy, ale entuzjaści tańca przeciągnęli to o pół godziny.

Chciałem zaraportować, że potem już wszyscy poszli spać, ale odkryte w drodze na śniadanie szklane „ślady” na stolikach na półpiętrze wskazywały, że nie wszyscy. Z pewnością niektórzy rozmawiali wolniej i dlatego dokańczali wątki po oficjalnym zakończeniu zabawy.

W trakcie dotychczasowych zjazdów, na drugi dzień zwykle organizowano wyjazd do Henrykowa. Tym razem padła propozycja zmiany tego zwyczaju. Wskazano Kamieniec Ząbkowicki jako miejsce godne zwiedzenia. Przystała na to część uczestników zjazdu, reszta wracała do domów.

Sympatyczną pamiątkę przygotował Gienek Kulesza, który opracował okolicznościowy dyplomik dla każdego uczestnika. Wszyscy na nim się podpisali, świadomi, że będzie to dowód udziału w Zjeździe 50.lecia PSNR 1974- 76.

A.Szczudło

Wizyta kontrolna

W marcu br., razem z Szanowną Małżonką Aldoną, która wśród Henrykusów uznawana jest za swoją, wykonałem „wizytę kontrolną” w siedlisku Joli i Jurka Bruskich w Grądzieniu. Aby odwiedzić sprawdzonych przez lata przyjaciół, w drodze do Ustronia Morskiego na tygodniowe wczasy rehabilitacyjne, nadłożyliśmy trochę drogi. Warto było. Cieszyliśmy się ze spotkania, przeglądając zdjęcia wspominaliśmy poprzednie wizyty. Bruskich zastaliśmy w dobrym nastroju i względnie dobrym zdrowiu. Określenie „względnie dobre” dałoby się zastąpić „stosownie do wieku” czyli nie tak jak 50 lat temu, co z pewnością rozumie większość Koleżeństwa. (Andrzej Szczudło)

W sali wspomnień, której ściany ozdobione są licznymi zdjęciami i obrazami autorstwa Krzysztofa Reka, naczelnego grafika Henrykusów.

Fotografia wskazuje, że zarówno posesja jak i Jurek się nie zmieniają.

Zerkając w oczko smartfona.

Czy polubisz mnie razem z moim psem, pyta Aldona.

Rydzowym szlakiem

Rydze znam z lat dziecięcych, kiedy zbierałem je w lasach pod Sejnami. Po latach ponownie widywałem je w Wałdowie (niektórzy mówią „w Grądzieniu”) u Joli i Jurka Bruskich. Najwięcej rydzów nazbieraliśmy w roku 2011 czego świadkami było wielu Henrykusów. Pisałem już o tym na tej stronie, pokazywałem fotki z wielką patelnią. W tym roku razem z żoną postanowiliśmy rydzowe emocje odświeżyć. 11 października ruszyliśmy w trasę.

Zbliżając się do Miastka na terenach leśnych widzieliśmy dużo zaparkowanych samochodów, co wskazywało na obfitość grzybów. Złudnie, jak się potem okazało.

Jola i Jurek Bruscy, Janusz Krupa, Aldona Szczudło.

W domu naszych starych przyjaciół zastaliśmy Janusza Krupę, kolegę z młodszego rocznika, który mieszkając niedaleko Miastka odwiedza Bruskich od czasu do czasu, częściej niż ktoś inny. Tym samym zrobił się mały zlot czterech Henrykusów. Jurek już na pierwszą kolację przygotował nam- oczywiście- rydze. W kolejnych dniach ten gastronomiczny repertuar powtarzał. Chcąc sprawdzić jak rydze rosną w znanych nam już miejscach, wybraliśmy się do pobliskiego lasku. I tu zaskoczenie! Udało się znaleźć ledwie kilka sztuk, o których później nie do końca szczerze Jurek opowiadał, że wypełniły patelnię. Skąd brał grzyby na nasze kolacje, nadal nie wiem.

Gospodarze już najedzeni. Na stole zostało jeszcze kilka kawałków sejneńskiego sękacza.

W trakcie kilkudniowego pobytu, przebiegającego przy kiepskiej pogodzie, nagadaliśmy się za wszystkie czasy, przeczytaliśmy wszystkie wpisy w kronice gospodarstwa agroturystycznego Bruskich.

Zupełnie przypadkowo spotkaliśmy się z rodziną Andrzeja Bruskiego, syna Joli i Jurka, który mieszka pół godziny drogi od rodziców i w jesienne przedpołudnie wpadł do nich na kawę.

Bruscy seniorzy z Bruskimi juniorami.
W niedzielę zobaczyliśmy jak modlą się mieszkańcy Pomorza.

Kiedy nie padało zrobiliśmy spacer po miasteczku Miastku, nie omijając ulicy Mickiewicza, z której prawie 50 lat temu Jurek Bruski – miastowy- ruszył na wieś.

Przed powrotem do domu chcieliśmy jeszcze zaliczyć prawdziwe grzybobranie. Jurek zawiózł nas w „pewne” miejsce, ale poza obiektami pięknej do fotografowania przyrody, nic nie upolowaliśmy. Niemniej wizytę uznajemy za owocną, w rozmowy i wspomnienia. Polecamy to również innym.

Andrzej i Aldona Szczudłowie

Zjazd, z dystansu

Z ponadmiesięcznego dystansu czasowego mam okazję odnieść się do Jubileuszowego Zjazdu Henrykusów, zorganizowanego w roku 60.lecia powstania szkół oraz 50.lecia ich ukończenia przez słuchaczy PSNR rocznik 1973- 75 oraz uczniów THRiN 1972- 75. Zgodnie z zapowiedzią, odbył się w dniach 2- 3 czerwca w Starczówku, z obowiązkową wizytą w Henrykowie. Uczestniczyły w nim 34 osoby, w tym 20 podwójnych Jubilatów, 11 osób z PSNR oraz 9 z technikum. Jedynym przedstawicielem kadry był Jan Tetlak, nauczyciel mechanizacji.  

Podobnie jak to działo się od kilku lat, emeryci pozwolili sobie wybrać inny termin niż weekendowy. W takim podejściu była nadzieja na unikanie tłoku w obiekcie i na niższą cenę pobytu :).

Spotkaliśmy się w poniedziałkowe południe, na obiedzie w sali hotelu „U George’a” w Starczówku, po którym był czas na sjestę. Dalszy ciąg czyli właściwa biesiada rozpoczęła się o godzinie 18.00. Ze względu na fakt, że w gronie uczestników byli tacy, którzy dotarli po raz pierwszy, zaproponowano opcję autoprezentacji. W jej trakcie wyszło, że jest w naszym gronie gość zza oceanu, Brygida Wojcieszczyk, która specjalnie swój babciny urlop w Polsce dopasowała do terminu zjazdu. Nowością na zjeździe był konkurs, którego pytania bazowały na tekstach publikowanych na stronie internetowej www.henrykusy.pl

Zgłosiło się do niego troje osób; Alicja Krzemieniecka z technikum, Andrzej Konarski i Andrzej Kłaptocz, obaj z PSNR. „Odpytywaczem” był niżej podpisany Andrzej Szczudło, który także pytania przygotował. Można więc skonstatować, że konkurs rozegrał się pomiędzy Andrzejami.

Andrzej Konarski (Badyl) i Krzysztof Rek.

Zwycięzcą został Andrzej Konarski, który zdobył nagrodę- obraz namalowany przez Krzysztofa Reka. Ten ostatni wystąpił na zjeździe w podwójnej roli, nie tylko jako autor obrazu- nagrody, ale i główny organizator zjazdu. Mając za sobą doświadczenie z pracy kierownika w firmie ochroniarskiej, precyzyjnie rozpisał program i udziały poszczególnych uczestników. Nie było to łatwe, bo w grupie 34 osób, które się przewinęły, nie wszyscy byli na noclegu „U George’a”, tylko część pojawiła się na obiedzie drugiego dnia. Jeszcze inna liczba osób zdecydowała się zwiedzać obiekt klasztorny. Temat został ogarnięty bezbłędnie, budżet się zamknął, a za skarbnikiem nikt nie gonił, za co Krzysztofowi należą się podziękowania.  

Jak bywało już poprzednio, przedłużona biesiada przy stole stopniowo przeszła w spotkanie na parkiecie. To tańca przygrywał znany i sprawdzony w naszym gronie didżej Grzegorz. Jedyna uwaga do jego pracy, zgłoszona nota bene przeze mnie, dotyczyła faktu, że zbyt rzadko ogłaszał przerwy i nie brał poprawki na pesele uczestników. Widząc energię niektórych koleżanek i kolegów kwitował moje uwagi uśmiechem. Kilka znanych i lubianych utworów wykonał z didżejem nasz kolega z technikum Zbyszek Szuberla.

Zbyszek Szuberla ujawnił na zjeździe swój talent do śpiewania.
Wystrój sali prowokował do sesji zdjęciowej, z czego skorzystały nasze panie.

Najbardziej jednak w śpiewie przy stole angażowały się dziewczyny z technikum, pod kierunkiem uznanej artystki Henrykusów Alicji Krzemienieckiej (Szamburskiej).  

Alicja w akcji

Biesiada „U George’a” skończyła się chwilę przed północą. Nazajutrz wyspani emeryci spotkali się na śniadaniu, po którym opuścili miejsce noclegowe, udając się do Henrykowa. Rytualne zwiedzanie obiektu klasztornego zaplanowano na godzinę 12.00, ale zanim do niego doszło, w kawiarence przy kościele odbyło się spotkanie z przybyłą z Warszawy rodziną Rajmunda Janka, o którym pisaliśmy wcześniej. Nasz kolega z PSNR 1972- 74 zginął tragicznie w 1981 roku, a jego córka Mariola i siostra, z małżonkami po raz pierwszy mieli okazję spotkać się z jego szkolnymi kolegami. Z rocznika Rajmunda uczestniczyła w tym Krystyna Wójcik (Wilk), Andrzej Konarski, Urszula Korycka (Grzegorzewska) oraz kilka osób młodszych, które widywały Rajmunda w szkole przez jeden rok.  

Z Mariolą Kurpiewską (Jank) w kawiarence.

Trasa zwiedzania obiektu cysterskiego w Henrykowie była standardowa, niestandardowi byli uczestnicy. W wielu miejscach zatrzymywali się i nie zważając na historyczne opowieści przewodnika, komentowali własne przeżycia podczas nauki w tych obiektach.  

Zwiedzanie klasztoru zakończyło się w korytarzu, gdzie umieszczone są tablice upamiętniające szkoły i ich założyciela Dyrektora Jan Szadurskiego. Zatrzymaliśmy się tam na dłuższą chwilę, a Barbara Przybyszewska wygłosiła wspomnienie o Dyrektorze.

Tablica upamiętniająca domyślnego patrona Zjazdu 60.lecia.

Delegacja złożyła kwiaty pod tablicą upamiętniającą Jego osobę i dokonania. Ostatnim punktem pobytu w klasztornych murach był obiad serwowany w Sali Marmurowej. 

W trakcie jubileuszowego zjazdu zrobiono zdjęcie zbiorowe przed wejściem do klasztoru. Wspominano o niestrudzonej strażniczce pamięci henrykowskiej, Pani Profesor Wiesławie Trawińskiej, która kilka tygodni wcześniej trafiła do szpitala. Jej stan zdrowia nie był zadawalający, ale nikt nie spodziewał się wtedy, że umrze dzień po zjeździe.  

Andrzej Szczudło  

Słowa mają moc

Mam nadzieję, że już dotarło do społeczności Henrykusów, że w tym roku świętujemy 60.lecie powstania szkół rolniczych w Henrykowie. Jedyną jak dotąd ujawnioną okazją do świętowania będzie zjazd, który zaplanowany został w dniach 2- 3 czerwca br. Na liście zadeklarowanych uczestników jest już kilkanaście osób, które dokonały chociaż częściowej wpłaty za udział.

Chcąc zachęcić kolejne osoby (głównie z technikum) przywołuję ich dobre opinie o szkole i latach w niej spędzonych, zawarte na stronach tzw. Kroniki Mirki.

Pod tytułem „Tymi słowami żegnamy Was” (1971- 1974, klasy III a i b) dziewczęta zamieściły wiele wpisów, rymowanych i niekoniecznie. Halina Cieśla zadeklarowała wzniośle; „Będę pamiętać o Was zawsze”, czemu swoimi podpisami przyklasnęli, koleżanka Anna Chuda i kolega Roman Artemiuk.

Obóz harcerski był dobrą okazją do integracji technikum z PSNR.

Władysława Mikulec zapewnia, że „W mej pamięci zawsze pozostanie Henryków”. Harcerka Grażyna Gzik posługując się fragmentem znanej piosenki przekonuje, że „A w sercu pozostanie tęsknota smutek żal…”. Trzy osoby parafkami, a więc niezidentyfikowane z nazwisk podpisały się pod zapewnieniem: „Marmur się kruszy, róża więdnieje, a nasza pamięć zawsze istnieje”. Na stronach kroniki są też cytaty z osób znanych. Poetę Juliana Przybosia zacytowały trzy koleżanki ze szkolnej ławy; Teresa Łukaszewska, Jadwiga Czerniawska i Czesława Bernat. Oto mądre słowa poety: „Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko, w dawnej postaci jednak nie umiera”.

Bal maturalny był sygnałem, że już niedługo trzeba się będzie rozstać z Henrykowem.

„Wśród wspomnień najmilsze będą z lat szkolnych”. Pod tym zdaniem podpisało się aż pięć dziewcząt: Irena Warchoł, Teresa Lasota, Teresa Barczyńska, Grażyna Foltyniewicz i Lucyna Roś.

Dowcipnie do swoich wspomnień odniosły się dziewczyny, które miały ksywki; Maria Dudzik czyli „Ewelina Hańska” oraz Irena Cyper- „Józek”. Trudno dziś stwierdzić która z nich pociła się nad tekstem wierszyka następującej treści: „Henryków piękny, ale niecały, Henryków mały, ale uroczy, ileż tam razy serca pękały, ileż tam dziewcząt zepsuło oczy”.

Kolejna trójka koleżanek, być może z jednego pokoju w internacie, stwierdziła, że „słodkie są chwile powitania, gorzkie są słowa pożegnania”. W podpisie: E.Czwalińska, B.Sawko, M.Zisjadu.

Szczęśliwe posiadaczki kroniki klasowej na użytek tej strony nazywanej Kroniką Mirki.

Daje do myślenia ostatni wpis na wspomnianej stronie Kroniki Mirki; „Za jajko wielkanocne, za kwiatki, za uśmiech… dziękuję”. Podpis jest nieczytelny, więc niewiadomo kto i komu za to tajemnicze jajko dziękuje.

Wśród wielu wpisów udało mi się wypatrzyć jedyny chyba należący do kadry pedagogicznej. Pani profesor Barbara Czarnoleska posłużyła się cytatem z harcerskiej piosenki: „Niech smutki precz zginą, wspomnienia niechaj płyną… podajmy sobie ręce…”.

Wpis Pani profesor.

Wszystkie te słowa pisane w chwili opuszczania szkoły mają moc. Wpisy zapewniają o dobrych latach spędzonych w Henrykowie, o pamięci, która zawsze istnieje, o sentymencie do miejsca i osób tam poznanych. Prostą konsekwencją tego powinny być teraz … deklaracje uczestnictwa w Zjeździe Henrykusów na 60.lecie szkół. Zapraszamy! Szczegółowe informacje w poprzednich tekstach na stronie www.henrykusy.pl

Andrzej Szczudło

Zdjęcia z albumu Stanisławy Truszkiewicz (Budy)

ZJAZD HENRYKUSÓW 2025

Anonsowaliśmy już wcześniej, że w tym roku Henrykusy będą świętować dwa jubileusze; Jubileusz 50.lecia opuszczenia szkoły w Henrykowie przez jeden z bardziej aktywnych roczników PSNR, 1973- 75, którego wychowawcą był profesor Czesław Trawiński, a przewodniczącą roku- Jolanta Hola (Rudzka),

oraz Jubileusz powstania szkół rolniczych w Henrykowie. W roku 1975 naukę ukończyli między innymi: Jerzy Bruski, Krzysztof Rek, Antoni Ślipko, Brygida Wojcieszczyk, Urszula Kalmuk (Horeczy), Piotr Ruszkowski, Agnieszka Graczyk (Nowak). Z inicjatywy absolwentów tego rocznika będzie organizowany zjazd, na który zapraszane są wszystkie Henrykusy, absolwenci wszystkich szkół rolniczych w Henrykowie.

Bazując na doświadczeniach z poprzednich zjazdów bardzo prosimy o wczesne deklaracje i wpłaty, gdyż organizator musi wcześniej zarezerwować odpowiednią ilość miejsc przy stole i noclegowych, a przede wszystkim dokonać przedpłaty. Ostatecznym terminem zgłoszenia udziału i dokonania pełnej wpłaty jest 20 maja br.

Oto szczegóły:

Termin : 2- 3 czerwiec 2025 r.

Miejsce: Starczówek 77A, 57-220 Ziębice, Zajazd Hotel „U George”a”

tel. 74 819 48 23, kom. 668 373 421 Krzysztof Wieczerzak,

e-mail: [email protected] , [email protected]

Zakwaterowanie: Hotel + 3 domki (11 miejsc), łącznie nocleg zapewniony dla 40 osób. 

                               Zakwaterowanie 2.06.2025 r. od godz. 13.00.

Miejsce spotkania: sala bankietowa hotelu

Wyżywienie:

2.06. Obiad + uroczysta kolacja, atmosferę umila muzyk (akordeonista i didżej) Grzegorz Kąsek, znany uczestnikom kilku poprzednich zjazdów.

3.06. Śniadanie

Po śniadaniu i opuszczeniu hotelu, około godz. 12:00 wyjazd do Henrykowa. Dla chętnych od 13:00 do 15:00 zwiedzanie klasztoru i kościoła w Henrykowie, złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą dorobek szkół i ich założyciela, dyrektora Jana Szadurskiego (w 60 rocznicę założenia szkół).

Dla chętnych, zdeklarowanych przy zgłoszeniu (dodatkowo 35 zł od osoby) obiad w Sali marmurowej klasztoru.

Standardowy koszt pełnego udziału w zjeździe wynosi 400 zł od osoby.

Deklaracje uczestnictwa prosimy niezwłocznie zgłaszać do;

Krzysztof Rek, tel. 732 579 946, e-mail  [email protected]

Nr konta do wpłat: 80 2490 0005 0000 4000 4593 8674 Alior Bank, Krzysztof Rek z dopiskiem Zjazd Henrykusy.

Wpłata zaliczki w wysokości połowy kwoty tj. dla osób z noclegiem 200 zł, dla osób bez noclegu 150 zł. Termin wpłaty zaliczki do 20 kwietnia, całej kwoty do 20 maja 2025 r.

Cena udziału w zjeździe, bez noclegu, wynosi 290 zł. 

Ostateczny termin wpłaty II raty (czyli dla tych, którzy nie wpłacili całości) tj. 200 zł z noclegiem i 140 zł bez noclegu, do 20 maja.

(A.Sz.)