W marcu br., razem z Szanowną Małżonką Aldoną, która wśród Henrykusów uznawana jest za swoją, wykonałem „wizytę kontrolną” w siedlisku Joli i Jurka Bruskich w Grądzieniu. Aby odwiedzić sprawdzonych przez lata przyjaciół, w drodze do Ustronia Morskiego na tygodniowe wczasy rehabilitacyjne, nadłożyliśmy trochę drogi. Warto było. Cieszyliśmy się ze spotkania, przeglądając zdjęcia wspominaliśmy poprzednie wizyty. Bruskich zastaliśmy w dobrym nastroju i względnie dobrym zdrowiu. Określenie „względnie dobre” dałoby się zastąpić „stosownie do wieku” czyli nie tak jak 50 lat temu, co z pewnością rozumie większość Koleżeństwa. (Andrzej Szczudło)

W sali wspomnień, której ściany ozdobione są licznymi zdjęciami i obrazami autorstwa Krzysztofa Reka, naczelnego grafika Henrykusów.

Fotografia wskazuje, że zarówno posesja jak i Jurek się nie zmieniają.

Zerkając w oczko smartfona.

Czy polubisz mnie razem z moim psem, pyta Aldona.
