O Szadurskim po latach

Uczmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” (ks. Jan Twardowski)

Jan Szadurski zginął 20 czerwca 1986 roku, w wypadku samochodowym we Wrocławiu, czternaście lat po przejściu na emeryturę. Miał wtedy 78 lat.

Dnia 18 czerwca 2005 roku, 33 lata po odejściu z Henrykowa oraz 19 lat po jego śmierci, w opactwie henrykowskim została wmurowana i poświęcona pamiątkowa tablica, którą ufundowali twórcy Zespołu Szkół Hodowli Roślin i Nasiennictwa, jego wychowankowie oraz społeczność Henrykowa. Owa tablica ma swoją historię.

Janowi Szadurskiemu, zgodnie z przepowiednią dr Gawłowskiego, ówczesne władze nie mogły darować i zapomnieć faktu, że jakiś tam bezpartyjny i uczciwy inżynier, potrafił zrobić rzecz niemożliwą i w ciągu siedmiu miesięcy przemienić ruiny trzynastowiecznego opactwa we wzorcową szkołę. Głupota i zazdrość dopięły swego.

Mój ojciec został zmuszony do odejścia, a jego następcy natychmiast zaczęli sprowadzać poziom szkoły do tego, co byli w stanie objąć własną wyobraźnią, zachowując równocześnie jak najlepsze stosunki z tymi, od których były zależne ich stanowiska. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. To co szkole dawało zysk, zostało zlikwidowane. Zamiast dążenia do stworzenia, na bazie szkoły, Instytutu Hodowli Roślin, poziom nauczania zrównał się z poziomem szkół podstawowych.

Tym niemniej niektórzy pamiętali. W 1990 roku Zespół Szkół został zlikwidowany, bo nie było pieniędzy na jego utrzymanie. Wtedy grupa wychowanków i mieszkańców Henrykowa ufundowała tablicę z napisem: „W tym budynku, ratując go od zniszczenia, założył szkołę rolnicza dyr. Jan Szadurski. Wychowankowie szkoły i społeczeństwo Henrykowa, 1965 – 1990”. Tablica, w ostatniej niemal chwili przed likwidacją szkoły, została wmurowana przy głównym wejściu do opactwa. Przez pewien czas szkoła była w gestii kuratorium w Wałbrzychu, a następnie, z braku funduszy, została przekazana Kurii Arcybiskupiej we Wrocławiu. Nowym właścicielom tablica zaczęła przeszkadzać. Znów warto by zacytować Słowackiego „tu poznam czylim wielki, czylim tylko dumny”. Wykuto ją z miejsca, gdzie była umieszczona i wyrzucono do piwnicy. Wzbudziło to ogromne poruszenie wśród jej fundatorów, niestety, przez wiele lat, bezskuteczne. Kuria zaczęła kolejny remont obiektu, w którym, z czasem, zostało otworzone Wyższe Katolickie Seminarium Duchowne, funkcjonujące do dziś. Wychowankowie mego ojca wraz z rodziną rozpoczęli starania o ponowne wyeksponowanie tablicy na odpowiednim dla niej miejscu. Starania trwały kilka lat.

Dopiero, gdy stanowisko arcybiskupa wrocławskiego objął ks. Marian Gołębiowski, powiały, ze strony Wrocławia, przychylne wiatry. Bardzo dużą pomoc i zrozumienie okazał też dyrektor seminarium w Henrykowie ks. dr Jan Adamarczuk, któremu chcę w tym miejscu serdecznie podziękować. Znalazł on w opactwie niewielką salkę, w której została ponownie wmurowana, a następnie poświęcona, pamiątkowa tablica. Wokół niej została zrobiona stała wystawa, pokazująca osiągnięcia szkoły w latach 1965 – 1972. W ten sposób zamknęło się koło historii. Ten, który ocalił opactwo od całkowitego zniszczenia, pozostanie w nim na zawsze.

Córka Maria Szadurska