Spotkanie stęsknionych

Andrzej Olewicz i Jerzy Bruski

Rok 2020 miał być szczególny i to nie tylko dlatego, że dla mnie i kolegów z mojego rocznika, którzy poszli na emeryturę w regulaminowym wieku 65 lat, miał być pierwszym pełnym rokiem życia emeryta.

Na ten rok planowano kilka spotkań koleżeńskich, w tym co najmniej dwa dla Henrykusów.

W roku 2020 mija 50 lat matury pierwszego rocznika, Państwowej Szkoły Technicznej Laborantów Nasiennictwa w Henrykowie (1965- 1970).

Planowano hucznie to obchodzić, ale nie wyszło. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany. Szczegółowo jeszcze o tym napiszemy w późniejszym terminie.

Na 6 czerwca bieżącego roku zjazd absolwentów planował także Krystian Maria Talaga, absolwent PSNR 1972-74. Jemu także to nie wyszło z tego samego powodu co poprzednikom. Co prawda, Krystian do końca się nie poddał i zjazd w Ośrodku Wypoczynkowym SABAT w Lubiatowie koło Sławy (u absolwenta PSNR Marka Sabata) chce zorganizować w terminie jesiennym 12 września.

Jednak nie wszyscy chcieli tak długo czekać. Najbardziej stęsknieni za sobą koledzy wykorzystali tegoroczny bardzo długi weekend i w gospodarstwie agroturystycznym w Grądzieniu (Wałdowie) koło Miastka, należącym do Joli i Jurka Bruskich stawili się już na Boże Ciało, 11 czerwca. Z Witkowa koło Jaworzyny Śląskiej przyjechał Marian Samek, zabierając ze sobą żonę, syna i troje wnucząt, oraz z Budzowa koło Srebrnej Góry Andrzej Olewicz z małżonką Ewą.

Od lewej: Urszula Samek, Andrzej Olewicz, Marian Samek, Jerzy Bruski, Jolanta Bruska

Jak zwykle w takich razach, goście zatopili się we wspomnieniach, przywołując co ciekawsze zdarzenia z Henrykowa. Sporo było spotkań z naturą i specjalne atrakcje jak znalezienie pierwszego w sezonie „brzozaka” (kozaka) czy urwanie chmury. Opad deszczu był tak obfity i gwałtowny, że konieczna była akcja ratunkowa na stawie. Mężczyźni wykazali się roztropnością i sprawnością, dzięki czemu nie doszło do przerwania tamy.

Marian Samek (je lody- gość), Jurek Bruski (skrobie ryby- gospodarz)

Wieczorem panie zadbały o atrakcje kulinarne, więc na stół trafiła jajecznica z kurkami i gąskami oraz wychwalane przez wszystkich- wyroby z dzika.

Komentując to wydarzenie trzeba przyznać po raz kolejny, że jest coś w magii Henrykowa, że ludzie, którzy tam trafili, po tylu latach wciąż mają ochotę się spotykać.

Andrzej Szczudło

3 odpowiedzi do “Spotkanie stęsknionych”

  1. Oto pojawiła się możliwość komentowania. Z pewnością wiele osób zechce z tego skorzystać.
    Odnosząc się to powyższego tekstu, chciałbym zapowiedzieć, że o Jurku Bruskim jeszcze wielokrotnie będę tu pisał.

  2. Super☺ i trochę zazdroszczę bo u Jurka nie bylem już chyba ze trzy lata. Spływy kajakowe Brdą nie do zapomnienia

  3. Witam Wszystkich, których los rzucił do Henrykowa!!!
    Jestem absolwentką pierwszego rocznika Państwowego Technikum Hodowli Roślin i Nasiennictwa, taka była nazwa tej 4. w kraju szkoły tego typu, jak nam z dumą podkreślano.
    Tak, mieliśmy się spotkać 13 czerwca w Henrykowie, nie doszło do spotkania, a okrągła rocznica ukończenia szkoły – 50 lat!!!!! od otrzymania świadectwa maturalnego szarpie duszę. Ale co tam, dla nas henrykowskich harcerzy, rok w tę, czy w drugą, nie jest straszny! Magiczne miejsce wzywa, kusi i zobowiązuję!!!
    Pozdrawiam serdecznie – „do roboty” – piszmy, wspominajmy, i do zobaczenia, nawet na zdjęciach!!!! Barbara Przybyszewska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *