O naszym Henrykowie najwięcej mówiło się w kontekście zespołu szkół, teraz głównie o zabytku klasy „0”. Zdarzały się jednak wyjątki. O jednym z nich w lipcu 2014 roku pisał internetowy Express-Miejski.pl
„W Henrykowie odkryto plantację mariuhuany. Nieznani hodowcy posadzili ją między rządkami z kukurydzą nasienną. Sprawą zajmie się policja.
We wtorek (15.07) ludzie ogławiający kukurydzę nasienną na jednym z pól znajdujących się w Henrykowie znaleźli plantację marihuany.
Konopie indyjskie. Foto Pixabay.com
Pole, na którym znaleziono plantację jest własnością Małopolskiej Hodowli Roślin, jednej z największych firm hodowlano-nasiennych w Polsce. Kukurydza, w której znaleziono sadzonki przeznaczona była do selekcji. Zanim jesienią zostanie ona zebrana wcześniej ludzie pracując na polu ogławiają ją, czyli usuwają kwiat.
Hodowcy najprawdopodobniej nie spodziewali się, że przed ich zbiorami, ktoś będzie sprawdzał pole. Być może, gdyby marihuana została posadzona na innym polu, gdzie rośnie zwykła kukurydza nikt by się o tym nie dowiedział.
Policjanci z Komendy Powiatowej w Ząbkowicach Śląskich, którzy pojawili się na miejscu zmierzyli plantacje, spisali stosowny protokół a także usunęli z pola wszystkie sadzonki. Nie wiadomo jeszcze ile sadzonek zebrano i jak dużo były warte. Nieoficjalnie wiemy, że około 50 tysięcy złotych. AJ/express-miejski.pl„
Informacja o tym „znalezisku” przypomniała mi, że w czasie nauki w Henrykowie (1973- 75) pierwszy raz w życiu widziałem konopie i brałem udział w ich zbieraniu. Sic! Do zarobkowania mnie i kilka innych osób namówił Jurek Bruski. Nie były to jednak konopie indyjskie a zwykłe konopie siewne (włókniste) wykorzystywane przemysłowo. Plantatorem i płatnikiem biednych słuchaczy był ówczesny kierownik poczty w Henrykowie. Dla mnie prawdopodobnie były to pierwsze pieniądze zarobione w czasie nauki w PSNR. Następna wypłata była za szkolenia rolników z powszechnej samoobrony (przedmiot majora S.Rataja), o czym już pisałem wcześniej. (Andrzej Szczudło)
(w nawiązaniu do publikacji Idziego Przybyłka z lutego 2022 r.)
Wielkie dzięki dla Idziego Przybyłka za opowieść o powstaniu sekcji jeździeckiej w Henrykowie; była dużą atrakcją w środowisku.
Szczególne wrażenie wywarły na mnie trzy kwestie;
– upamiętnienie działań kolegi, nieodżałowanego Janka Świerzyńskiego,
– piękna postawa dyrektora Władysława Szklarza, który tak żywo zareagował na inicjatywę chłopaków, umożliwił im realizację marzenia i wspierał ją w całej rozciągłości,
– przykład niezwykłej oddolnej inicjatywy i bezinteresownej, ofiarnej pracy zapaleńców.
Pragnę dorzucić „a propos” garść wspomnień z tamtego okresu. Wspomnień z perspektywy rodzica tego najmłodszego. Zafascynowany przykładem dorosłych w pełni podzielał ich entuzjazm.
Mirek Trawiński bardzo przeżywał tę końską przygodę. Janek Świerzyński był jego największym autorytetem!!! Biegał systematycznie do stajni, nic tu nie stanowiło dostatecznej przeszkody.
Mirek Trawiński i Jan Świerzyński.
Nie byliśmy z tego powodu uszczęśliwieni, ten i ów się gorszył, że pozwalamy dzieciakowi, ten i ów widział jak leciał z tych koni… Ale Mirek prosił, rozpaczał, uciekał.
Kilka epizodów. Jest paskudny dzień, zimny, dżdżysty, ślisko… Ma kategoryczny zakaz! Zazwyczaj po obiedzie w stołówce biegał do stajni. Patrzę przez okno; Mirek wychodzi z zamku, ale zamiast do domu idzie do stajni. Tylko jakoś tak dziwnie, pod murami, jak złajany pies… – no będzie, bo będzie… Jednak wkrótce pojawia się w domu. Byłem w stajni- tłumaczy- trochę popatrzeć na konie…
Jeździł najpierw na poczciwej Baśce od bryczki, potem sprowadzono dla niego 1,5- letnią Szpaczkę, taki trochę osiołek. Dzielił ją z 13- letnim synem koniuszego, Nowackim. Którejś niedzieli siedzę nad klasówkami. Mirek coś długo nie wracał, patrzę przez okno; – jest z kimś dorosłym, ale nie na Szpaczce, tylko na kapryśnej Sarnie! Rzucam klasówki, idę tam. – Dlaczego Mirek nie na Szpaczce?!- pytam. – On jest za dobry na Szpaczkę- odpowiada trenujący i kontynuuje komendy; – cały czas kłusem, pół wolty Misiu!
Mirek Trawiński w gronie starszych kolegów.
Jakieś zimowe dni, stwierdzam, że Mirek coś konspiruje. Nastawia budzik na 5.30 rano, tłumaczy, że chce ćwiczyć dla kondycji. Po kilku dniach sprawdzam, bo świeci światło w swoim pokoju gdy jeszcze śpimy. – Co robisz?! – Czytam sobie- odpowiada z niewinną minką wtykając mi „Ferdynanda Wspaniałego”. Zauważyłam jednak, że w międzyczasie chował inną książkę. Sięgam po nią i czytam: „Skrypt dla studentów WSR <Jazda konna>”. Mirek tłumaczy, że książkę pożyczył mu Janek, a on musi ją szybko przeczytać. Opowiada jakie to ciekawe rzeczy tam znalazł. Rozbawiona przeglądam skrypt i szukam, co piszą dla juniorów. Owszem piszą, ale juniorzy tam są od 14 lat! Mirek ma ledwie 10!!
Pisze Idzi o adaptacji stodoły na krytą ujeżdżalnię. No właśnie. Jest niedziela, byliśmy rano całą rodziną w kościele. Po mszy rozmawiamy ze znajomymi, ale Mirek smyrgnął do koniarzy. Coś tam działa. Poszliśmy z mężem za nim. Właśnie opróżniano stodołę. W tumanach kurzu chłopcy ładowali zleżałe siano na przyczepy, które Idzi gdzieś wywoził. Mirek w świątecznym garniturku rzucił się pomagać. Trzeba było go zagonić do domu, żeby się choć przebrał.
Pamiętna niedziela 27 stycznia 1974 roku. Był zimowy, słoneczny, piękny dzień. Pojechali w czwórkę na spacer do parku. Mirek na źrebnej Banderze. Ale ich poniosło! Na pola, lasy, wioski, oparli się pod Gromnikiem. Mirek wrócił o 14.00. W niesamowitej euforii opowiadał o wrażeniach…
Czupurek od przedszkola. Na zdjęciu powyżej, ja w drugim szeregu piąty od lewej, pierwsza i czwarta w tym samym rzędzie to moje siostry. Ja nabzdyczony, bo starsze były i stale mnie nadzorowały, co mi się nie podobało. Ładny byłem, że jak jechaliśmy z Mamą autobusem, wszystkie kobiety mnie na kolanach chciały trzymać i tak z kolana na kolana przechodziłem. Ta miłość do kobiet mi została. Zbrzydłem z wiekiem.
Urodziłem się pod znakiem Skorpiona, w listopadzie 1948 r., w Szklarskiej Porębie, w rodzinie młynarzówny i porucznika AK pseudonim „Salwa”.
Cmentarz w Markach k. Warszawy
Taki galimatias wojenny. Mama piękna córka młynarza, który zaopatrywał partyzantów z kieleckiego oddziału „Ponurego” /Jan Piwnik, stryj Barbary Piwnik, która w latach 2001- 2002 była ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym/.
Góry Świętokrzyskie, to te same strony, o których wspominał Dyrektor Jan Szadurski.
„Ponury” wita się z księdzem.
Tato akowiec, często z tego powodu się przeprowadzaliśmy. Wrocław, Szklarska Poręba, Bierutów, Oleśnica, Zawiercie, Tomaszów Mazowiecki itd., nie wszystkie miejsca pamiętam. Po kolejnej przeprowadzce wylądowaliśmy w Rawie Mazowieckiej.
Panorama Rawy Mazowieckiej z 1976 r. (fotopolska.eu)
Małe, zapyziałe, zapomniane miasteczko na Mazowszu, z dużą ilością dzieci, często z obcymi nazwiskami – Eisentraut, Zimmerman, Szmit czy Muller, Lajzer, Fuks. Taki polsko – niemiecko – żydowski mieszaniec, tylko ruskich brakło. Tu w maju 1958 roku przeżyłem głośny na całą Polskę tajfun, tornado czy jak to jeszcze nazywali. Do dziś pamiętam.
Po przejściu tajfunu, dom w którym mieszkałem. Stałem w oknie jak szalał.
Wychowany byłem w świadomości Katynia, na partyzanckich wspomnieniach i ich piosenkach, w stylu bojowym – …my bandyci Jędrusia…, sentymentalnym- …rozkwitały pąki białych róż…, pobożnym- „O Panie, któryś jest na niebie, wyciągnij sprawiedliwą dłoń”…, czy frywolnym- „…ach wyjdź na balkon dziewico…” … i anatomicznych dowcipów. Takie partyzanckie opowieści. Słyszałem je często przy okazji mocno zakrapianych spotkań byłych partyzantów.
Jeśli chodzi o Katyń, to na lekcji historii przy okazji omawiania dokonań w ZSRR, błysnąłem swoją wiedzą na ten temat, za co wyleciałem za drzwi. Po lekcji profesor Siech opieprzył mnie. Powiedział, że „pieprznąłeś jak koza ogonem o brzozę” i kazał się z tą wiedzą więcej nie ujawniać. Mądry, pragmatyczny człowiek. Słowo „ujawnij” budziło we mnie grozę, z uwagi na to, że dotyczyło również akowców, którzy często u nas bywali i stale w sensie negatywnym o tym ujawnianiu rozmawiali. Do końca nauki z historii miałem u profesora Siecha bardzo pozytywną ocenę, chociaż wcale mnie nie pytał.
W czasie wojny mój Tato był w KEDYWIE– Korpusie Dywersji AK, oddziale „Ponurego”, którego celem było karanie konfidentów, szmalcowników i dywersja na tyłach frontu. Tato to ten z brzegu, po prawo, z wąsami, na zdjęciu poniżej.
Fizycznie był bardzo sprawny. Widziałem jak sam oprawił czterech cygańskich muzyków, aż im skrzypce, gitara i harmoszka po podłodze się walały. Jedynie ten bębniarz razem z instrumentem leżał, bo go na pasku miał. Mamę zaczepili, gdy byliśmy w restauracji w Tomaszowie Mazowieckim. Taki rycerz z Taty był. Później usiadł i spokojnie obiad dokończyliśmy.
Miał twarde metody wychowawcze podparte metodami z KEDYW-u. Za byle co dostawałem od Tatusia, najczęściej na odlew z lewej i prawej bezpośrednio w pysk, jak nazywał twarz, aż gwiazdy w oczach widziałem. Miałem bardzo uodporniony pysk. Można powiedzieć, że moje dziecięce lata były „usiane gwiazdami”. Za większe „przewinienia” – jak drobne zatargi z koleżanką lub kolegą tak mnie obijał sznurem od żelazka złożonym we czworo, że ze wstydu nie chciałem się rozebrać na WF-ie, za co miałem dwóję na okres. Skutkiem tego była następna „pedagogiczna” interwencja Tatusia.
Ja trzeci w kucki. Olbrzymem nie byłem.
Ciężkie było życie małolata. Buntowałem się! Ze strachu tylko wewnętrznie, mimo że Skorpion!
Od dziecka miałem ciągotki kierownicze. Już w przedszkolu w piaskownicy mój był piasek i szpadelek. I tak mi pozostało. Jak dwóch, to ja rządzę. Bezdyskusyjnie. Ciężka wada charakteru. Nie każdy się z tym godził. Teraz jestem bardziej ugodowy, znam swoje wady, umiem się dzielić.
Po przeprowadzce do Rawy Mazowieckiej, nie przyjąłem się na mieście. Takie to czasy były. Siła zamiast rozumu. Miałem rozum, ale musiałem się wzmocnić fizycznie. W klubie sportowym wymagali zgody rodziców. Mama była na nie. Tato na tak. – „Moja krew” uzasadniał.
Wzmacniałem się przez półtora roku treningów bokserskich w Lechii Tomaszów Mazowiecki. Trzy razy w tygodniu po lekcjach dojeżdżałem okazją 32 kilometry w jedną stronę, wieczorem po treningu powrót znów okazją.
Lewy na lewy, uniknąłem lewego prostego i swoim lewym na dół, na splot. Niezbyt dobrze pamiętam, ale to chyba było udawane, bo naprawdę treningi w ringu były, ale nie w plenerze. A jacy wypasieni byliśmy, żal patrzeć. Zrezygnowałem z bycia sportowcem przed „pierwszym krokiem”. Miałem inne plany niż mistrzostwo świata w boksie. Chociaż miłość do boksu mi pozostała.
Chicago, 2002. Spontaniczne spotkanie z Andrzejem Gołotą.
Przez całe liceum miałem poprawki z jednego przedmiotu, z matematyki od pana Gawota. Przyczyna na zdjęciu obok, to ten siedzący pan, z ręką na brodzie. Na lekcjach stale kombinował system na totolotka. Majątku nie wygrał. Stojący to mój wychowawca Józef Iwanicki. Postawił mi dwóję, bo za szeroko miałem rozstawione nogi w czasie odpowiedzi. Taki esteta był. Ożenił się z Bożenką, swoją uczennicą, czym sprowokował ploty w całym mieście. Pewnie dlatego specjalnie się z nią na mieście nie afiszował.
Co niedziela na 9.00 chodziłem do kościoła. Byłem taki pobożny, że zostałem ministrantem i służyłem do mszy. Ministranturę do tej pory częściowo pamiętam. Ksiądz Gralak tak mnie oświecił, że księdzem chciałem zostać. Przeszło mi.
Często pod kościołem stały grupki miejscowych chłopaków– łobuziaków. Wszczynali awantury i bójki. W którymś momencie stałem się obiektem ich zainteresowania. Stał z nimi Heniek Szymański, a z nim miałem na pieńku od podstawówki, kiedy to zaczepił mnie na zakończenie roku. Nie pamiętam w której to było klasie. Tak go zlałem kwiatkami dla Wychowawczyni, że same łodygi zostały i jako jedyny w klasie nie miałem kwiatów. Przecież nie mogłem dać Pani badyli bo nawet liście opadły. Od tamtego czasu nie lubiliśmy się, często to sobie okazywaliśmy.
Pewnej niedzieli szedłem z siostrami do kościoła (fot. poniżej).
W momencie kiedy łobuziaki mnie zaczepiły, siostry złapały mnie za ręce. Łobuzy trochę mnie obili i po schodkach obok kościoła uciekli do parku. Zapamiętałem ich i pojedynczo im oddawałem.
Ostatniego Heńka Szymańskiego nie mogłem spotkać. Wiedział, że go szukam i dlatego mnie unikał. Wreszcie go dopadłem i wymierzałem mu sprawiedliwość na siatce ogrodzenia pod liceum. Pechowe miejsce! Niestety, z okna klasy widział to profesor Gawot. Zareagował głośnym krzykiem; „– Misiewicz, przestań go bić!”. Mimo, że w końcu przestałem, zachowanie było obniżone do trójki.
Od tego czasu miałem poprawkę co roku. Na korki dla mnie belfer nie chciał się zgodzić twierdząc, że dam sobie radę bez korepetycji. Dawał poprawki chyba po to, żeby mi wakacje popsuć.
Reagowałem na to po swojemu. Żeby całe wakacje nie siedzieć nad książkami i nie słuchać w domu „łuczsię” i „łuczsię”, zaraz po odebraniu świadectwa prosto ze szkoły zmykałem w Polskę. Rodziny i znajomych partyzantów miałem dużo. Niby uciekałem z domu, ale dziwnie zawsze gdzieś czekały na mnie pieniądze i rady gdzie mógłbym dalej jechać, a tam czyste ubranie czekało. Patrząc z dystansu widzę, że były to ucieczki sterowane. Wtedy mnie to nie dziwiło. Na poprawki pod koniec sierpnia zawsze zdążyłem. Po krótkiej awanturze, kiedy wróciłem do domu, chociaż pysk mnie piekł i gwiazdy w oczach świeciły, zawsze zdawałem. Profesora Gawota (fot. obok) nawet to nie dziwiło.
W następne wakacje było podobnie; znowu poprawka i znowu w długą. I takie „gwieździste rozrywki” miałem przez całe wakacje w liceum. Liceum przebrnąłem z opinią „zdolny, ale leniwy i awanturny”. Ja leniwy? – to mnie najbardziej zabolało. Tato mobilizował mnie na swój sposób. Oprócz „gwiazdowania” i poczwórnego sznura od żelazka miał i inne metody perswazji. Po kolejnej wywiadówce nie mógł się pogodzić z sytuacją, że mam tylko trójkę z biologii. Postarałem się i najbliższą klasówkę napisałem na czwórkę, na co usłyszałem– „Czwórka? Piątka, ooo, to jest stopień”. Przysiadłem „fałdy” i dostałem piątkę, na co Tato –„Piątka? I drwiąco „Tylko jedna?” Takie miał metody namawiania do nauki, że ręce mi opadały.
Ja „awanturny”? Wolałbym być odbieranym jako przebojowy.
Maturę zdałem w terminie, w 1966 roku. Następna obrona zdania Skorpiona na mieście owocowała po maturze „garbem”, 6 m-cy w zawieszeniu na dwa lata. Dzięki znajomościom ze wspomnianą wyżej Bożenką udało nam się uniknąć kłopotów. Pracując w prokuraturze znała się na rzeczy i doradziła, żeby założyć apelację i grać na czas. Dzięki temu przed egzaminami w Oficerskiej Szkole Samochodowej, wyrok nie będzie prawomocny i nie będzie figurował w rejestrze. Z takim to bagażem na plecach szykowałem się na egzaminy do OSS w Pile.
Sławoj Misiewicz
/przepraszam za jakość fotek, niektóre mają ponad 70 lat/
Kiedy wiosna A.D. 2022 tak kapryśna i brzemienna w tragiczne wydarzenia; wspomnijmy na pocieszenie henrykowskie ogrody sprzed… bagatela pół wieku… i więcej.
Jakoś z początkiem 70 roku (ubiegłego wieku!) zapanowała w szkołach rolniczych moda na ogródki botaniczne. Moda była przekonywująca- poddaliśmy się jej.
Warunki i inne okoliczności sprzyjały. Lokalizacja oczywiście w obrębie ogrodu opackiego. Założony na przełomie XVII i XVIII wieku pełnił rolę rekreacyjną.
CEBULA- opcja z 2019 r. Po prawej widoczny jeden z żywiołów.
O pierwotnej wspaniałości świadczyły architektoniczne pozostałości. Opisy uzupełniały obraz. Centralne miejsce zajmuje okazały, piętrowy pawilon- letnia jadalnia. Mówiliśmy na to „Cebula”- od kopuły wieńczącej budynek. Od pawilonu gwieździście rozchodziły się alejki. Przestrzeń między nimi wypełniały różne rośliny ozdobne (chciałoby się to zobaczyć!). Po przekątnej symetrycznie usytuowano cztery fontanny, a w nich kamienne rzeźby mężczyzn personifikujących cztery żywioły; ziemi, wody, ognia i powietrza.
Stefan Pokojski i Krzysiek Zakrzewski (PSNR 1971- 73) zawsze chętni do pomocy.
Posilający się w pawilonie (okna na wszystkie strony) czy spacerujący Cystersi wąchali kwiatki, sycili oczy i serca. Tak było… Ongi…
W naszej rzeczywistości ogród (zabytkowy, barokowy) poszedł na służbę… Stołówka miała tu zaplecze warzywne- szklarnia i grządki wokół. Pracownicy mieli tam działki. Wokół zaś atletycznego, przystojnego kowala symbolizującego ogień- powstał ogródek botaniczny.
Czesław Trawiński (mistrz) i Grzegorz Szypiorowski (uczeń) PSNR rocznik 76- 78.
Obok był też wcześniej założony ogródek z klatką meteorologiczną, w którym dyżurni z PSNR dokonywali codziennych obserwacji, na rzecz gabinetu ogólnej uprawy roślin. Ogródek botaniczny pełnił rolę zaplecza gabinetu biologii. Wyodrębniono kilka działów np.
– systematyki- zagonki ilustrowały gatunki poszczególnych roślin botanicznych od jaskrowatych po liliowate i trawy;
– dział rozmnażania wegetatywnego;
– dział rozmnażania generatywnego;
– dział roślin w Polsce chronionych i inne.
Poza tym obwódki z roślin rabatowych, przykłady żywopłotów i różne elementy dekoracyjne.
Rekreacja na ogródku- dziewczyny z THRiN (1966- 71) z wychowawczynią W.B.Trawińską
Uczniowie technikum przerabiający w danym czasie program z botaniki otrzymywali pod opiekę poszczególne fragmenty ogródka do obserwacji i pielęgnacji.
Założenie, wyposażenie ogródka było oczywiście sprawą wieloetapową i realizowaną nie tylko z budżetu szkoły. Wśród młodzieży zawsze pojawiają się jednostki ofiarne, których radością jest twórcze pomaganie.
Stefan Pokojski i Krzysiek Zakrzewski (PSNR 1971- 73) przy montowaniu oryginalnego szyldu ogródka botanicznego- własnego autorstwa.
W ramach botanicznej działalności w ogrodzie opieką objęto też wiekowego cisa przy fontannie z „panem” od żywiołu ziemi. Cis ten prawdopodobnie rozpoczął żywot równo z osiedleniem się Cystersów w Henrykowie. Ma około 750 lat, ale jest najmłodszy wśród trzech „staruszków” na Dolnym Śląsku. Tak było, a dziś po półwieczu?!
W ramach generalnych remontów w obiekcie ogród najpierw dokumentnie rozkopano, potem zaorano, zniknęły drogi, krzewy, drzewa.
W ogrodzie pusto, a kamienni „panowie” trzej (ten od powietrza wyfrunął dawno w nieznanych nam okolicznościach) smętnie patrzą w dal, obrastają porostami i mchem…
Hodowla Roślin Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR za rok 2021
UDZIAŁOWCY SPÓŁKI
Przedsiębiorstwo Produkcyjno Handlowe AgroNas, Sp. z o.o. ul. Żeromskiego 83, 62-600 Koło
Centrala Nasienna Kalnas Sp. z o.o. ul. Wrocławska 13-17, 62-800 Kalisz
Firma Nasienna Granum Z. Manias, S. Menc, J. Szymański Sp. J. Wodzierady 81, 98-105 Wodzierady
Sowul & Sowul Sp. z o.o. ul. Przemysłowa 2, 11-300 Biskupiec Reszelski
Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, Państwowy Instytut Badawczy Radzików, 05-870 Błonie
INFORMACJE OGÓLNE O SPÓŁCE
Prezes Zarządu
mgr inż. Mieczysław Sowul
Członek Zarządu
mgr inż. Zbigniew Manias
Prokurent, Główny Hodowca
mgr inż. Katarzyna Szwarc
Prokurent, Hodowca
mgr inż. Katarzyna Jankowska
Główny Specjalista ds. Hodowli
mgr inż. Anna Ostrowska
Kierownik Gospodarstwa, Hodowca
mgr inż. Jakub Sobieraj
Hodowcy
mgr inż. Katarzyna Kłodawska -Pęcińska
dr Dariusz Rydzyński
Asystenci Głównego Hodowcy
mgr Jean de Dieu Muhire
mgr Łukasz Wańkowicz
Główna Księgowa
mgr Ewa Szkoda
Zatrudnienie ogółem (stan na 31.12.2021r.)
19 etatów
W tym hodowcy
7,5 etatów
Powierzchnia ogółem (stan na 31.12.2021r.)-
67, 91 (grunty własne)
2.1. HISTORIA POWSTANIA CENTRUM BADAWCZO – ROZWOJOWEGO (CBR)
Od momentu powstania (07 lipca 2005 roku) Spółka dzierżawiła budynki, szklarnie, magazyny, pomieszczenia biurowe oraz grunty o powierzchni 35,36 ha od IHAR PIB ZD w Bartążku.
Mając na celu zmianę lokalizacji swojej siedziby oraz działalności hodowlano-gospodarczej, w dniu 5 października 2017 roku, Spółka zakupiła 67,91 ha gruntów w miejscowości Mielno, gmina Grunwald, powiat ostródzki. Rozpoczęto przedsięwzięcie inwestycyjne mające na celu Stworzenie Centrum Badawczo- Rozwojowego Hodowli Roślin Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR z siedzibą w Mielnie. 27 sierpnia 2018 roku uzyskano pozwolenie na budowę nowej siedziby na podstawie opracowanego projektu badawczego. Z dniem 5 października 2018 roku nazwę Spółki Hodowla Roślin Bartążek zmieniono na:
Hodowla Roślin Grunwald Grupa IHAR Sp. z o.o.
W 2019 przygotowano i złożono do Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, wniosek o dofinansowanie projektu pt. „Stworzenie Centrum Badawczo- Rozwojowego Hodowli Roślin Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR”.
W wyniku pozytywnego rozstrzygnięcia konkursu, 27 lutego 2020 r. podpisano umowę z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej, IZ POIR o dofinansowanie projektu Spółki.
Okres realizacji projektu od 2019-10-15 r. do 2022-03-31 r.
Program operacyjny: Program Operacyjny Inteligentny Rozwój 2014-2020
Oś priorytetowa: Wsparcie otoczenia i potencjału przedsiębiorstw do prowadzenia działalności B+R+I
Działanie 2.1.: Wsparcie inwestycji w infrastrukturę B+R przedsiębiorstw
Nr projektu: POIR.02.01.00-00-0125/19
2. 2. BUDOWA CBR
10 czerwca 2020 r.
Przekazanie placu budowy.
15 czerwca 2020 r.
Rozpoczęcie budowy.
Powstanie budynku głównego z halą technologiczną.
Postawienie hal namiotowo- magazynowych: magazyn nasienny i magazyn sprzętu.
Budowa tunelu foliowego.
28 lipca 2021r.
Zakończenie budowy. Podpisanie protokołu odbioru końcowego robót przez Komisję.
13 sierpnia 2021r.
Uzyskanie pozwolenia na użytkowanie CBR.
2.3. PRZENIESIENIE DZIAŁALNOŚCI I ORGANIZACJA CBR
25 sierpnia do 20 września 2021r.
Przeniesienie materiałów hodowlanych i matecznych w postaci roślin zielonych z Bartążka do Mielna oraz wysadzenie ich w polu.
02 do 20 września 2021r.
Zasiewy doświadczeń, rozmnożeń oraz plantacji nasiennych w Mielnie.
Od 01 października do 30 listopada 2021r.
Przewiezienie z Bartążka do Mielna sprzętu, nasion, maszyn czyszczących i wyposażenia budynków.
30 listopada 2021r.
Zdanie protokólarne dotychczas dzierżawionych gruntów, budynków, magazynów oraz pomieszczeń od IHAR PIB ZD Bartążek.
09 grudnia 2021r.
Podjęcie uchwały Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników w sprawie zmiany siedziby Spółki i tekstu jednolitego jej umowy.
31 grudnia 2021r.
W 90% zrealizowano program wyposażenia w sprzęt i aparaturę naukowo- badawczą (Agenda Badawcza.)
DZIAŁALNOŚĆ BADAWCZO-ROZWOJOWA B+R
Od 7 lipca 2005 r. Spółka prowadzi działalność badawczo- rozwojową w zakresie hodowli zachowawczej oraz twórczej nowych odmian ważnych gospodarczo gatunków wiechlinowatych i bobowatych drobnonasiennych z wykorzystaniem posiadanych zasobów wiedzy. Struktura zakresu prac badawczo- rozwojowych jest stale dostosowywana do potrzeb krajowej gospodarki, polskiego rolnika oraz eksportu.
DZIAŁALNOŚĆ BADAWCZA
Realizowane w Spółce prace badawcze obejmują liczne kierunki badań, tworząc teoretyczne podstawy wykorzystania wyników w nasiennictwie, nasionoznawstwie i rolnictwie. Prowadzone prace w zakresie hodowli nowych odmian, uwzględniają rozwiązania metodyczne oparte na genetyce, fitopatologii, fizjologii i statystyce matematycznej. Prowadzone badania mają również na celu poprawę cech rolniczo- użytkowych odmian wpisanych do rejestru.
AGENDA BADAWCZA
Z dniem 1 kwietnia 2020 r. przystąpiono do realizacji 4 zadań Agendy Badawczej projektu pt. „Stworzenie Centrum Badawczo – Rozwojowego HR Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR”.
W 2021 roku kontynuowano prace w tym zakresie.
Działanie 2.1. Wsparcie inwestycji w infrastrukturę B+R przedsiębiorstw. Program Operacyjny Inteligentny Rozwój 2014-2020, współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
W 2021 roku kontynuowano działalność hodowlo- badawczą w dwóch obszarach badawczych podzielonych na zadania:
Obszar badawczy I. Wytworzenie nowych genotypów (odmian) traw pastewnych, stanowiących wysoką wartość dla polskiej gospodarki żywieniowej zwierząt pod względem ważnych cech użytkowych dla zwiększenia opłacalności, konkurencyjności i innowacyjności produkcji.
Zadanie 1.Wytworzenie materiałów wyjściowych życicy wielokwiatowej o wysokim i stabilnym plonie paszy i nasion oraz dobrym odrastaniu po skoszeniu, odpornych na fuzaryjną zgorzel traw powodowaną przez Fusarium spp. z wykorzystaniem autorskiej metody selekcji.
Zadanie 2.Wytworzenie materiałów wyjściowych wczesnej życicy trwałej pastewnej 2x, charakteryzujących się wysokim, stabilnym plonem paszy i nasion oraz dobrym odrastaniem po skoszeniu stanowiących wysoką wartość do hodowli nowych odmian z wykorzystaniem autorskiej metody selekcji.
Zadanie 3. Wytworzenie materiałów wyjściowych lucerny mieszańcowej charakteryzujących się długim kwiatostanem uwarunkowanym genem lp oraz wysoką wartością użytkową i podwyższoną odpornością na choroby. Zadanie zakończone złożeniem do COBORU wniosku o wpis nowej odmiany do Krajowego Rejestru.
Zadanie 4. Rozpoczęcie hodowli twórczej nowego gatunku i zastosowanie w nim autorskiej metody selekcji w celu wytworzenie pierwszych polskich introgresywnych odmian xFestulolium charakteryzujących się wysokim plonem paszy i nasion.
Obszar badawczy II. Zwiększenie postępu biologicznego poprzez wprowadzenie na rynek nowych technik wspomagających hodowlę odmian traw i bobowatych drobnonasiennych celem pozyskiwania materiału siewnego kategorii elitarny wysokiej jakości.
Zadanie 1. Prace rozwojowe nad innowacyjnym procesem czyszczenia nasion w oparciu o eksperymentalną linię technologiczną (instalacja próbna).
Zgodnie z Agendą Badawczą prace rozwojowe w tym Zadaniu zostaną rozpoczęte w 2022 roku.
Koszty prowadzonej działalności badawczej finansowane są ze środków własnych Spółki.
4.2. HODOWLA TWÓRCZA
Poza obszarem Agendy Badawczej, w sezonie wegetacyjnym w Spółce prowadzono hodowlę twórczą w 9 tematach:
Hodowla odmian traw pastewnych w temacie:
życicy trwałej pastewnej,
festulolium introgresywnego 4x,
festulolium introgresywnego 2x,
festulolium allotetraploidalnego,
kupkówki pospolitej.
Hodowla odmian traw gazonowych w temacie:
kostrzewy trzcinowej,
kostrzewy czerwonej kępowej,
życicy trwałej.
Hodowla odmian bobowatych drobnonasiennych w temacie:
koniczyny łąkowej.
Prace hodowlano- badawcze ukierunkowane były na poprawę cech rolniczo- użytkowych 10 odmian Spółki HR Grunwald: kupkówki pospolitej Berta i Bepro, życicy trwałej Bokser, Stadion, Berkut i Rela, życicy mieszańcowej Gala, życicy westerwoldzkiej Koga, kostrzewy trzcinowej Rahela i koniczyny łąkowej Rozeta.
Prace badawcze ukierunkowane były na uzyskanie odmian traw charakteryzujących się:
przy użytkowaniu pastewnym: wysokim plonem oraz bardzo dobrą jakością paszy, wysokim plonem nasion, zmniejszoną podatnością na choroby liści i pędów, szybkim odrastaniem po skoszeniu, trwałym utrzymywaniem się w poroście,
przy użytkowaniu gazonowym: wysokim plonem nasion, dobrą jakością trawnika w całym sezonie wegetacyjnym, zimozielonością, zmniejszoną podatnością na choroby liści i pędów oraz odpornością na warunki suszy.
5. DZIAŁALNOŚĆ ROZWOJOWA I WDROŻENIE (B+R)
5.1. Działalność rozwojowa Spółki prowadzona jest w zakresie hodowli zachowawczej odmian, mającej na celu utrzymanie cech odrębności, wyrównania i trwałości w okresie ich wpisu w rejestrze. Prace prowadzone są w następujących gatunkach: życica trwała, życica wielokwiatowa, życica mieszańcowa, życica wielokwiatowa westerwoldzka, kupkówka pospolita, kostrzewa łąkowa, kostrzewa czerwona, kostrzewa trzcinowa, tymotka łąkowa, wiechlina łąkowa, koniczyna łąkowa, lucerna mieszańcowa, perz wydłużony, gryka zwyczajna oraz facelia błękitna.
5.2. Efektem prowadzonej hodowli zachowawczej jest namnożenie materiału matecznego, który rozpoczyna cykl badawczo- rozwojowy odmiany, prowadzący do wytworzenia i wdrożenia do produkcji nasion kategorii elitarny (materiał siewny przedbazowy i materiał siewny bazowy).
5.3. Dotychczasowa działalność B+R w Spółce finansowana była ze środków własnych, pochodzących głównie z opłat licencyjnych. Uzyskane wpływy z opłat licencyjnych w 90% przekierowywane były na dalsze prace badawcze.
5.4. Prace nad zachowaniem dotyczą 30. odmian własnych wiechlinowatych, bobowatych drobnonasiennych oraz roślin energetycznych (zał.1). Prowadzona jest również hodowla zachowawcza 4 odmian o statusie kolejny zachowujący (zał. 2).
5.5. W działaniach B+R na bieżąco uczestniczyli Udziałowcy Spółki – Komitet Sterujący.
6. INWESTYCJE B+R
6.1. W 2021 roku kontynuowano prace w realizacji projektu rozpoczętego 01 kwietnia 2020 roku pt. „Stworzenie Centrum Badawczo- Rozwojowego Hodowli Roślin Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.
Wartość projektu: 6 282 249,60 zł
Dofinansowanie projektu z Unii Europejskiej: 3 267 361,30 zł
Zakończenie projektu: 31 marca 2022 r.
7. OSIĄGNIĘCIA HODOWLANE
W badaniach rejestrowych w Czechach znajduje się ród życicy trwałej gazonowej Gabi oraz odmiana Bokser.
Do badań rejestrowych COBORU zgłoszono:
– ród lucerny mieszańcowej długogroniastej pod nazwą Gosia, jako efekt prac hodowlanych Agendy Badawczej, Obszar działalności I, Zadanie 3.
– groch pastewny Gaja,
– życicę wielokwiatową westerwoldzką Glosa- typ gazonowy.
8. WDRAŻANIE I UPOWSZECHNIANIE OSIĄGNIĘĆ HODOWLANYCH
8.1 Zaobserwowano wzrost areału odmian wiechlinowatych i bobowatych drobnonasiennych Hodowli Roślin Grunwald w stosunku do roku 2020. Łącznie w 2021 roku powierzchnia plantacji własnych odmian wiechlinowatych i bobowatych HR Grunwald zgłoszonych do kwalifikacji wynosiła 13 306,50 ha, co stanowi 34,8% ogólnej powierzchni plantacji tych grup roślin w kraju. Powierzchnia roślin innych (facelia błękitna Stala) wyniosła 1 900 ha.
Tab.1. Procentowy udział odmian HR Grunwald w ogólnej powierzchni wiechlinowatych zakwalifikowanych polowo w latach 2005- 2021 (wdrożenia B+R).
Lp.
Rok
Powierzchnia plantacji wiechlinowatych w kraju [ha]
Powierzchnia odmian HR [ha]
% udział odmian HR w ogólnej powierzchni wiechlinowatych
1
2005
10 367,45
913,12
8,8
2
2006
14 457,34
1 602,69
11,1
3
2007
13 499,18
2 254,88
16,7
4
2008
12 266,97
2 141,56
17,4
5
2009
11 601,30
2 229,82
19,2
6
2010
11 421,17
2 258,11
22,4
7
2011
11 634,09
2 316,91
19,9
8
2012
11 269,54
2 352,61
20,9
9
2013
11 632,36
2 673,17
22,9
10
2014
13 311,53
3 518,70
26,4
11
2015
14 908,55
4 539,70
30,4
12
2016
16 508,35
4 846,38
29,4
13
2017
22 138,29
7 272,98
32,9
14
2018
24 840,11
7 433,48
29,9
15
2019
25 689,75
7 506,22
29,2
16
2020
32 135,79
9 991,42
31,1
17
2021
33 651,03
11 906,33
35,4
Tab.2. Procentowy udział odmian HR Grunwald w ogólnej powierzchni bobowatych drobnonasiennych zakwalifikowanych polowo w latach 2008- 2021 (wdrożenia B+R).
Lp.
Rok
Powierzchnia plantacji bobowatych w kraju [ha]
Powierzchnia odmian HR [ha]
% udział odmian HR w ogólnej powierzchni bobowatych
1
2008
1 320,04
255,30
19,3
2
2009
1 363,18
315,78
23,2
3
2010
1 547,78
542,26
35,0
4
2011
1 336,55
654,41
49,0
5
2012
1 002,97
412,90
41,2
6
2013
1 839,30
494,47
25,5
7
2014
1 901,72
561,14
29,5
8
2015
2 812,70
741,93
26,4
9
2016
3 814,23
991,74
26,0
10
2017
5 606,05
1 532,82
27,3
11
2018
5 863,47
1 531,72
26,1
12
2019
4 865,37
1 487,45
30,6
13
2020
4 627,87
1 428,17
30,9
14
2021
4 573,03
1 400,17
30,62
1. Prowadzono współpracę z Zakładem Doświadczalnym IHAR w Bartążku w zakresie doradztwa i produkcji materiału bazowego życicy trwałej Bokser.
2. Z powodzeniem rozwija się reprodukcja nasienna życicy trwałej Bokser, Aut, Brawa i kupkówki pospolitej Berta w Nowej Zelandii.
3. Hodowla Roślin Grunwald jest reprezentantem amerykańskiej firmy Grassland Oregon w zakresie współpracy w COBORU i reprodukcji nasiennej kostrzewy trzcinowej Escalante na terenie Polski.
9.1. Prowadzono szkolenia dla rolników oraz pracowników firm nasiennych na temat
instrukcji uprawy na nasiona odmian wiechlinowatych i bobowatych drobnonasiennych.
2.Prowadzono współpracę ze szkołami rolniczymi w zakresie szkolenia i promocji hodowli. 9.3. Dwóch pracowników HR Grunwald uzyskało uprawnienia akredytowanego próbobiorcy materiału siewnego – 18 czerwca 2021 r.
9.4. W dniu 19 marca 2021 r. pracownik HR Grunwald uczestniczył w szkoleniu on-line: Zasady realizacji i działania „Dobrostan zwierząt” w ramach PROW 2014-2020 w roku 2021.
9.5.Dwie osoby wzięły udział w I Szczycie Polskich Grup Operacyjnych EPI, w Łodzi,
zorganizowanym przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Oddział w
Warszawie, w ramach Sieci na rzecz innowacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich (SIR)
14-15 września 2021 r.
10. PROGRAMY UNIJNE
W 2021 roku kontynuowano prace w realizacji czterech Zadań Agendy Badawczej projektu rozpoczętego 01 kwietnia 2020 roku pt. „Stworzenie Centrum Badawczo- Rozwojowego Hodowli Roślin Grunwald Sp. z o.o. Grupa IHAR”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.
W zakresie Agendy Badawczej prowadzono hodowlę twórczą w następujących
3. Lucerna mieszańcowa długogroniasta, 4. festulolium introgresywne z odmianami
HR Grunwald.
Zakończenie realizacji projektu 2022-03-31.
HR Grunwald wchodzi w skład konsorcjum, projektu NOVA TRAWA zatwierdzonego 25 czerwca 2021r. i dofinansowanego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Tytuł operacji: Wprowadzenie na rynek innowacyjnej odmiany życicy trwałej zasiedlonej przez symbiotyczne grzyby endofityczne”. Działanie M16 „Współpraca” objęte programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. Liderem projektu jest Politechnika Bydgoska pod kierownictwem prof. dr. hab. Dariusza Pańki. W sezonie otrzymano z Politechniki Bydgoskiej materiał kontrolny w postaci siewek życicy trwałej zasiedlonych endofitem i przygotowano rośliny do przezimowania w warunkach tunelu foliowego w celu określenia ich zimotrwałości.
HR Grunwald jest współwykonawcą projektu badawczego złożonego przez Instytut Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk (IGR PAN) w Poznaniu do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – Postęp Biologiczny i zatwierdzonego umową o współpracy z dnia 11.01.2021r. Kierownik Projektu prof. dr hab. Arkadiusz Kosmala. Tytuł projektu: „Mechanizmy odporności na abiotyczne i biotyczne stresy środowiskowe u form introgresywnych życicy wielokwiatowej i życicy trwałej z genami kostrzewy łąkowej lub kostrzewy trzcinowej”.
WSPÓŁPRACA Z KRAJOWYMI JEDNOSTKAMI NAUKOWYMI I HODOWLANYMI
Prowadzono współpracę z HR Strzelce w zakresie obsługi technicznej doświadczeń na zimotrwałość materiałów hodowlanych pszenicy ozimej.
Prowadzono współpracę z prof. dr. hab. Barbarą Wiewiórą z Pracowni Oceny Zdrowotności i Tożsamości Zbóż i Roślin Strączkowych IHAR PIB w Radzikowie w zakresie identyfikacji patogenów traw.
Prowadzono współpracę z prof. dr hab. Zygmuntem Staszewskim w zakresie wytwarzania nowych odmian lucerny mieszańcowej.
W zakresie hodowli festulolium introgresywnego i allotetraploidalnego prowadzono współpracę z Zakładem Genetyki Roślin PAN w Poznaniu.
Prowadzono współpracę z prof. dr hab. Zbigniewem Zwierzykowskim oraz inż. Wojciechem Joksiem w zakresie wytwarzania nowych odmian festulolium introgresywnego i alloploidalnego.
Prowadzono współpracę z prof. dr hab. Cezarym Purwinem z Katedry Żywienia Zwierząt i Paszoznawstwa UWM w Olsztynie w zakresie oceny jakości pasz i wykonania analiz chemicznych.
Prowadzono współpracę z prof. dr hab. Czesławem Hołdyńskim w zakresie badania intensywności fotosyntezy u życicy trwałej oraz z prof. dr hab. Henrykiem Bujakiem jako konsultantem w temacie hodowli twórczej życicy wielokwiatowej.
12.WSPÓŁPRACA Z ZAGRANICĄ
Kupkówka pospolita Berta znajduje się na liście odmian rekomendowanych w Szwajcarii.
Życica wielokwiatowa Bakus znajduje się w badaniach rejestrowych na listę odmian rekomendowanych w Szwajcarii.
Odmiany życicy trwałej gazonowej Bokser i Aut, znajdują się na liście odmian rekomendowanych w Niemczech.
W rejestrze odmian w Rosji znajduje się 6 pastewnych i 7 gazonowych odmian wiechlinowatych (zał. 3).
W rejestrze odmian w Wielkiej Brytanii znajduje się 5 odmian wiechlinowatych oraz 2 odmiany bobowatych drobnonasiennych (zał. 4).
Z powodzeniem rozwija się reprodukcja nasion elitarnych i kwalifikowanych w Kanadzie, Argentynie, USA i w Czechach.
13. KIERUNKI PRODUKCJI
Głównym kierunkiem działalności Spółki jest hodowla twórcza i zachowanie odmian wiechlinowatych, bobowatych drobnonasiennych i roślin energetycznych oraz innych pod zapotrzebowanie rynku nasiennego i udziałowców. Pozostała działalność to między innymi świadczenie usług.
Zał. 1
Własne gatunki i odmiany wiechlinowatych oraz bobowatych drobnonasiennych.
Lp.
Gatunek
Odmiana
Sposób użytkowania
Termin zbioru na nasionaw HR Grunwald
1
Życica trwała D
Bajka KO – średniowczesna
Odmiana pastewna
II dekada lipca
2
Życica trwała D
Rela – średniopóźna
Odmiana pastewna
III dekada lipca
3
Życica trwała T
Brawa KO – późna
Odmiana pastewna
III dekada lipca
4
Życica trwała T
Baronka KO – średnia
Odmiana pastewna
II dekada lipca
5
Życica trwała D
Bokser KO– wczesna
Odmiana gazonowa
I dekada lipca
6
Życica trwała D
Aut KO– średniopóźna
Odmiana gazonowa
II dekada lipca
7
Życica trwała D
Berkut KO – średniopóźna
Odmiana gazonowa
II dekada lipca
8
Życica trwała D
Stadion – późna
Odmiana gazonowa
III dekada lipca
9
Życica trwała D
Graffiti – średnia
Odmiana gazonowa
II dekada lipca
10
Życica trwała D
Grilla – średnia
Odmiana gazonowa
II dekada lipca
11
Życica wielokwiatowa T
Bakus KO – wczesna
Odmiana pastewna
I dekada lipca
12
Życica mieszańcowa T
Gala– wczesna
Odmiana pastewna
I dekada lipca
13
Życica mieszańcowa T
Mega R– późna
Odmiana pastewna
II dekada lipca
14
Życica westerwoldzka T
Koga – późna
Odmiana pastewna
II dekada lipca
15
Życica westerwoldzka T
Telga – późna
Odmiana pastewna
II dekada lipca
16
Tymotka łąkowa
Karta KO – średniowczesna
Odmiana pastewna
III dek.lipca – I dek.sierpnia
17
Tymotka łąkowa
Kaba– średniowczesna
Odmiana pastewna
III dekada lipca
18
Kostrzewa łąkowa
Pasja KO – średniowczesna
Odmiana pastewna
III dek. czerwca – I dek. lipca
19
Kostrzewa trzcinowa
Rahela – średniowczesna
Odmiana pastewna
I dekada lipca
20
Kostrzewa czerwona
Rapsodia KO– średniowczesna
Odmiana gazonowa
III dek. VI – I dek. lipca
21
Kostrzewa czerwona
Dark KO – średniowczesna
Odmiana gazonowa
III dek. VI – I dek. lipca
22
Kostrzewa czerwona
Gross – wczesna
Odmiana gazonowa
I dekada lipca
23
Kostrzewa czerwona
Grobla – wczesna
Odmiana gazonowa
I dekada lipca
24
Wiechlina łąkowa
Sójka KO – późna
Odmiana gazonowa
III dekada czerwca
25
Kupkówka pospolita
Bepro – wczesna
Odmiana pastewna
I dekada lipca
26
Kupkówka pospolita
Berta- średniowczesna
Odmiana pastewna
I dekada lipca
27
Koniczyna łąkowa D
Rozeta KO
Odmiana pastewna
II – III dekada września
28
Koniczyna łąkowa D
Raba
Odmiana pastewna
III dek.lipca – I dek.września
29
Lucerna mieszańcowa
Radius
Odmiana pastewna
II- III dekada sierpnia
30
Perz wydłużony
Bamar KO
Odmiana energetyczna
III dek. sierpnia – I dek.września
D – odmiana diploidalna, T – odmiana tetraploidalna, R- nazwa odmiany chroniona znakiem towarowym, KO – odmiana wpisana do Księgi Wyłącznego Prawa
Zał. 2.
Gatunki i odmiany o statusie kolejny zachowujący
Lp.
Gatunek
Odmiana
Sposób użytkowania
Termin zbioru na nasiona w HR Grunwald
1
Facelia błękitna
Stala
Odmiana na nasiona, zielonkę, międzyplon
III dekada lipca
2
Koniczyna biała
Romena
Odmiana pastewna
II dek. lipca
3
Życica trwała
Naki
Odmiana uniwersalna
I dekada lipca
4
Gryka
Panda
Odmiana jadalna, miododajna
II-III dekada września
Zał.4.
Gatunki i odmiany wpisane na listę odmian w Wielkiej Brytanii
Nie od dzisiaj wiadomo, że bardzo chętnie wraca się do wspomnień, zwłaszcza szkolnych. Nie inaczej jest i w naszym przypadku. Są one różne, w większości pozytywne. Po powieszeniu tablicy pamiątkowej przez naszą sentymentalną ekipę absolwentów lat pierwszych, odżyła idea reaktywacji naszej szkoły w Henrykowie.
Leokadia Białecka podczas ceremonii odsłonięcia tablic pamiątkowych.
Projekt dojrzewał i wreszcie znalazł poparcie odpowiednich gremiów decyzyjnych. Wiemy już dziś, że na jego realizację są przeznaczone duże środki unijne z Unijnego Funduszu Rozwoju Wiedzy Rolniczej. Przewidywane jest utworzenie kilku kierunków hodowli specjalistycznej. Mówi się także o pracach nad GMO. Pierwszym kierunkiem ma być specjalizacja w zakresie koniczyny czerwonej, co jak pamiętamy było konikiem naszego Mentora często powtarzającego, że „wiedza o koniczynie czerwonej – Trifolium pratense L. – ma się błyszczeć jak coś komuś po lewej stronie”. I nie było egzaminu, żeby dyrektor Szadurski nie miał pytań na jej temat. Następne kierunki obejmą prace hodowlane nad nowymi gatunkami mieszańców; trawbamb, cukrpasjad, pomiemniak, jęczmiowies, pszekukur. Wykraczając poza produkcję roślinną Uczelnia ma ambicję wypracować również nowoczesne metody hodowli pszczół z uwzględnieniem prac nad krzyżówką z szerszeniami (pszczeniami).
Idea opiera się na tradycjach WSR z naturalnym zapleczem w Gospodarstwie Rolnym w Henrykowie. Projekt jest na etapie tworzenia dokumentacji i kompletowania kadry zarządzającej i wykładowców. Z uwagi na to, że ma poparcie UE, wynagrodzenie jest przewidywane w jej walucie, z wyprzedzeniem wejścia Polski do strefy euro.
Aktualnie poszukuje się kandydatów; na rektora, czterech dziekanów oraz do Senatu Henrykowskiej Uczelni. Wielu byłych słuchaczy posiada wystarczającą wiedzę, doświadczenie i umiejętności zawodowe aby się organizacją procesu nauczania i wykładami zająć. Czekamy na zgłoszenia i na poparcie szerszego kręgu byłych słuchaczy. Z powodów technicznych, ekonomicznych i organizacyjnych początkowo zdobywanie wiedzy ma się odbywać zdalnie, z możliwością kontynuacji stacjonarnej w dawnych pomieszczeniach Szkoły w Henrykowie.
Jest również ogłoszony otwarty konkurs na nazwę, ponieważ „Henrykowska Uczelnia” jest nazwą techniczną na czas organizacji. My patrioci z redakcji optujemy za polską nazwą, której na razie brak.
Kandydat do zajmowania się sprawami ekonomicznymi Henrykowskiej Uczelni.
Piotra Maciołowskiego poznałem przez Henryka Radomskiego, najbardziej znanego we Wschowie Henrykusa. Obaj panowie spędzili w henrykowskiej Alma Mater dwa owocne lata od 1970 do 1972 r. Mieli szczęście być pod skrzydłami charyzmatycznego dyrektora Jana Szadurskiego, co zaowocowało ich karierami.
Po szkole każdy z nich, Henryk i Piotr poszli własną drogą. Piotr Maciołowski (na zdjęciu obok) pracował w kilku firmach, aż wreszcie trafił do CNOS. W roku 1991, na fali przemian po zmianie systemu założył w Poznaniu własną firmę Przedsiębiorstwo Nasienne „Selecta” z siedzibą na Osiedlu Jana III Sobieskiego 265/95. Z czasem firma się rozwijała a lokalizacja uległa zmianie. Aktualnie funkcjonuje na nowym miejscu, na przedmieściach Poznania; Robakowo, ul. Polna 42. Przedsiębiorstwo Nasienne „Selecta” prowadzi obrót materiałem siewnym nasion warzyw, kwiatów i ziół z hodowli krajowej i zagranicznej.
W roku 1994 firma Piotra nawiązała współpracę z amerykańską firmą nasienną Hortag Seed, co zaowocowało zarejestrowaniem w Polsce kilkunastu odmian warzyw.
Strona internetowa firmy „Selecta”.
Z produktami firmy „Selecta” miałem do czynienia pracując przez lata w PIORiN. Kontrolowałem je w sprzedaży detalicznej na terenie powiatu wschowskiego. Wiem, że to porządna firma, co zostało potwierdzone stosownymi certyfikatami: w 2010 roku FAIR PLAY, w 2011- SOLIDNA FIRMA.
Piotr Maciołowski z certyfikatem FAIR PLAY. (fot; bing.com)
Piotr Maciołowski zmarł w 2012 roku, a jego firmę przejęła córka Anna Stolińska, która kontynuuje ambitną działalność ojca. Nekrolog Piotra okazał się w gazecie „Głos Wielkopolski”. Jego wieloletni przyjaciel Jan Harajda wspomina w komentarzu wspólne ze zmarłym wyjazdy zagraniczne do Wielkiej Brytanii, Afganistanu, Pakistanu, Indii, Nepalu, Peru, Skandynawii. Niestety nic więcej o swoim przyjacielu Piotrze nie może już powiedzieć, bo sam też już nie żyje. Dlatego ponawiam apel genealoga wzorowany na znanym powiedzeniu księdza Twardowskiego; „Spieszmy się pytać ludzi, bo tak szybko odchodzą”.
Sięgając w głąb historii rodziny Maciołowskich warto wspomnieć, że pochodzili z Kresów Wschodnich, z Drohobycza (dla mnie to istotne skojarzenie, bo akurat goszczę w domu ukraińską rodzinę Szczudłów z tego miasta). Ojciec Piotra był kustoszem zamku w Nidzicy. Natomiast jego stryj, Stanisław Kostka Marian Mikołaj Maciołowski (1905- 1998) jest chyba najszerzej opisany w Internecie. W Biuletynie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej nr 19/2016, Wrocław czytamy, że Stanisław Maciołowski to „Zarządca majątków baronostwa Chłapowskich w Wielkopolsce, porucznik kawalerii Wojska Polskiego, potomek i krewny znanej krakowskiej rodziny malarzy Pochwalskich (patrz: Znani Polacy urodzeni w Drohobyczu, Marian Kałuski – Australia).
Życiorys Stanisława Maciołowskiego ze strony „Bohaterowie bitwy nad Bzurą”.
Rodzina Maciołowskich pochowana jest na cmentarzu w Wonieściu, gmina Śmigiel, powiat kościański.
Działo się dnia 1 lipca 1988 r. Przed nasz dom we Wschowie zajeżdża samochód z obcą rejestracją. Kto to nas zaszczycił, zastanawiam się, ale już po chwili nie mam wątpliwości. Z auta wysuwa się dwoje uśmiechniętych ludzi. To nasi, to Jola i Jurek Bruscy, którzy przez kolejne lata po szkole odwiedzali nas na wszystkich adresach zamieszkania; w Lesznie, w Górczynie i w dwóch lokalizacjach we Wschowie. Jak zawsze jest radość ze spotkania, aktualizacja informacji o sobie. Dajemy wędrowcom przysłowiową szklankę wody, zapraszany do mieszkania i do stołu. Cieszymy się własną obecnością, wspominamy stare czasy, komentujemy i nowe. Ot, taki nasz henrykowski standarcik.
W pewnym momencie pada propozycja; jedziemy do Tośka Ślipki. Powszechnie lubiany kolega Tosiek mieszka w naszym województwie pod Krosnem Odrzańskim. Mamy do niego 140 km, ale to nas nie zniechęca. Antek wart jest takiego wysiłku. Ruszamy w trasę. Po dwóch godzinach docieramy do Wężysk. Przygotowani na zaskoczoną minę naszego sympatycznego kolegi pukamy do drzwi wiejskiego domu. Jednak zamiast kolegi w drzwiach pojawia się jego żona i informuje nas, że Antoni jest w polu. Nie chcemy czekać bezczynnie, postanawiamy z niego zażartować. Widząc z daleka masywną sylwetkę naszego kolesia bierzemy pod pachy teczki i pod osłoną parasola, mimo że nie pada, niespiesznie zmierzamy w stronę Antoniego. Udajemy inspektorów z banku względnie komorników. Przez chwilę chyba tak nas odbiera, ale kiedy już jesteśmy blisko, uśmiech na twarzy rolnika komunikuje nam, że zostaliśmy rozpoznani. Witamy się serdecznie i zabieramy się do domu Ślipków na kawę. Program tego typu spotkań jest standardem; wspominamy wspólny czas w Henrykowie, trochę opowiadamy o aktualnej sytuacji w naszych rodzinach. Po kilku godzinach zadowoleni wracamy do Wschowy.
Zastany w polu Antoni.
Oto kilka fotek z tego wyjazdu do Wężysk.
A.Szczudło i Bruscy.W progu tośkowego domu.Antoni Ślipko i Jurek BruskiPostój pod Zieloną Górą.
We wspomnieniach z Henrykowa, żyjąc i zdobywając wiedzę w pomieszczeniach poklasztornych nie sposób o Niej nie wspomnieć.
Dla wielu ludzi duch w zamku jest bardziej ceniony ponad piękno architektury, historię budynku i jego cechy, zwłaszcza jeśli są podparte relacjami miłosnymi. Często stare pomieszczenia – zamkowe, kościelne czy nekropolie, posiadają swoje Białe Damy czy inne duchy, anielskie albo diabelskie, akurat sytuacyjnie przydatne.
Nie inaczej było i w Henrykowie. Krążyła opowieść o duchu Weimara, w okolicach ich grobowca, ale nie znalazłem nigdy potwierdzenia na jego istnienie.
Grobowiec Weimarów.
Chociaż był moment, że myśl o nim postawiła mi włosy na głowie, ale to już będzie w innej opowieści.
Uczestnicy Zjazdu Absolwentów na zakończenie szkół w 1990 r. z wizytą na Weimarze. Od lewej stoją: H.Matczak, A.Szczudło, J.Bruska, M.Rek, G.Ruszkowska, K.Rek, A.Ślipko; w przysiadzie Z.Szczerbiński, J.Bruski, M.Janiak.
W starych pomieszczeniach poklasztornych, po prawej stronie przy wejściu ze wsi na teren klasztorny, w niskim parterowym budynku, umiejscowiony był internat męski,
a w pomieszczeniach klasztornych na pierwszym i drugim piętrze, dla uczennic i słuchaczek.
Ponieważ, jak to się teraz mówi, w młodych buzują hormony, a kiedyś to była zwykła chuć, często podejmowane były próby kontaktów damsko- męskich, bardzo utrudnione przez podzielony na damski i męski charakter miejsc zakwaterowania. Radziliśmy sobie jakoś.
Gruchnęła wiadomość o duchu w pomieszczeniach klasztornych –„po korytarzu przemyka biała postać w zwiewnym negliżu”. Nabierała na sile. Biała Dama snuła się po korytarzu w opowieściach tych, które widziały i tych, którzy słyszeli. Biała Dama rosła, i przybierała monstrualne kształty. Dziwnym trafem pokazywała się tylko nocą i na piętrze zajmowanym przez słuchaczki PSTTNiL, a nie przez uczennice Technikum.
Ponieważ te opowieści były częstym tematem rozmów, nie trzeba było długo czekać aby dotarły do Grona. Nie do końca jest jasne komu zależało na rozpowszechnianiu tych wiadomości. Złośliwi twierdzili, że zaangażowały się w to dziewczyny, których Biała Dama nie odwiedzała. Dowodu na to jednak nie było.
Pokazywała się na piętrze wypływając jakby ze ściany, bezgłośnie i w szybkim tempie znikała gdzieś w głębi korytarzy, w ich połowie łącząc się z drugą zjawą.
Dziwne było, że bezgłośnie, bo jak wiadomo, takie zjawy zawodzą, wyją lub ryczą w zależności od tego za jakie winy pokutują, a tu w ciszy i wzajemnym zrozumieniu.
Dziwne, że nikt nie widział jej powracającej. Do czasu.
Gdy, któregoś razu Biała Dama wychynęła zwiewnie ze ściany, spadł na nią grad niezbyt silnych razów, wymierzanych drewnianą laską, bardziej dla jej odpędzenia niż dla zadawania bólu.
Dyrektor Jan Szadurski i jego magiczna laska.
Podobno wchłonęła się w ścianę i z wielkim rumorem zniknęła w jej czeluściach. Hałasy było słychać w połowie ciemnego korytarza. W tym miejscu są obecnie kręte schody od samego parteru aż po ostatnie piętro.
Okazało się, że w częstych rozmowach z księdzem Komasą przewijała się opowieść o ukrytym przejściu, które odszukał „Romeo” z PSTTNiL i wykorzystywał je do spotkań ze swoją „Julią”. Gdy wieści o duchu dotarły do Dyrektora Szadurskiego, postanowił rozwiązać tą zagadkę, ukrył się i przegonił na zawsze Białą Damę. Jednak szeptane opowieści zostały. Nigdy natomiast nie dowiedzieliśmy się „co” Białą Damą było. Mieliśmy podejrzenia, ale nie pewność, więc przemilczę. Piszę „co”- bo podobno duchy i anioły są bezpłciowe, w przeciwieństwie do szatanów, bo te zawsze są rodzaju męskiego. Ot, taka niebiańska sprawiedliwość!
Pączkujemy! Nowe znajomości, nowe kontakty owocują kolejnymi wspomnieniami absolwentów naszych szkół i nowymi zbiorami zdjęć.
Mieczysław Sowul, który był bohaterem niedawnego artykułu przysłał nam zdjęcia z czasów pobytu w szkole oraz ze zjazdu Absolwentów 2009 roku, który odbył się w Henrykowie. Dziękujemy!
Tablo szkolne rocznika.
Po górach, dolinach…
5 od lewej M. Sowul
Z J A Z D AB S O L W E N T Ó W 2009 r. – H E N R Y K Ó W